- Masz talent. - uśmiechnąłem się odkładając zeszyt.
- Nie przesadzajmy. - odwzajemniła gest.
Nagle usłyszeliśmy głośną muzykę i ryk silnika, wyszedłem z namiotu i zauważyłem czarne bmw które zatrzymało się gwałtownie a wysiadł z niego Kevin a za nim trzech jego kumpli.

- No siema. - zaczął złapał mnie za koszulkę i przycisnął do drzewa. - Tak szybko się zmyłeś, że nie zdążyłem ci dać w mordę.
- O Kevin, jak tam twoje auto? Odratowałeś coś? - uśmiechnąłem się chamsko, na co dostałem w nos. - Trzech na jednego, nie uważasz ze to trochę niesprawiedliwe? - spytałem spoglądając na jego nabuzowanych kolegów.
- Zaraz zadzwonię na policję. - usłyszałem głos mamy Taigi.
- Dzwoń, dzwoń. - rzucił obojętnie po czym pchnął mnie w stronę jednego z chłopaków, który złapał mnie tak, że nie umiałem się uwolnić. - Nie żyjesz Asher! - wydarł się po czym walnął tam, gdzie nie powinien.
Nim się zamachnął po raz kolejny, podciągnąłem kolana do góry po czym szybko je opuściłem przerzucając chłopaka nad sobą.
Skierowałem wzrok na Kevina.
- Nie ma co się mścić za to, że dziewczyna wolała faceta z jajami. - powiedział na co spojrzałem na niego gniewnie.
Nagle wsiedli do samochodu i odjechali, oparłem się o drzewo i złapałem za brzuch próbując złapać oddech.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz