Następnego dnia o mało co nie spóźniłam się do szkoły, chociaż nie robię tego za często zdecydowałam się pojechać skuterem. Na parking praktycznie wjechałam z piskiem opon.
Ściągnęłam kask, przeczesując włosy dłonią. i poprawiając swoją torbę
- Niezły - Odwróciłam się w stronę dźwięku, nieopodal mnie stał Kai, który podszedł nieco bliżej - Nie chodzi trochę za głośno?
- Tak, miałam już zajrzeć jakiś czas temu, jednak nigdy nie mam czasu - Przyznałam - Też jeździsz? - Przechyliłam lekko głowę z uśmiechem, kiedy poczułam na swojej tali czyjeś ręce, odruchowo skoczyłam metr do przodu z piskiem
- Ej nie bój się - Zaśmiał się jedynie Kas - Mogłaś napisać, że nie masz transportu, przyjechałbym po Ciebie, wiesz że nie lubię jak tym jeździsz - Mruknął
- Ona mi imię - Burknęłam - Wolałabym się czołgać do tej szkoły, niż jechać z Tobą i nie obrażaj mojego maleństwa - Odwróciłam się idąc w stronę szkoły - I mnie nie dotykaj! - Dodałam, gdy byłam już kilka metrów od niego
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz