Moi rodzice byli zaskoczeni zresztą ja tez wiedziałam że nie miał lekko, ale nie sądziłam że może być aż tak źle
- Chodz poszukamy więcej drewna - podniósł się ojciec zrozumiałam aluzje aby zostawić ich samych. Razem z rodzicami ruszyłam do lasu jeszcze długo rozmawiali o tym jak musiało mu być trudno i że nie ma się co dziwić że jest taki a nie inny, jednak ja nie wtracalam się w ich dyskusję byłam zbyt pogrążona we własnych myślach. Kiedy wróciliśmy siedzieli już spokojnie jeszcze rozmawiając, widać że było już znacznie lepiej.
- O jesteście - ojciec chłopaka uśmiechnął się ciepło, a kiedy sam Kai zniknął z namiocie ruszyłam za nim.
- Poczekaj - odezwalam się zanim schował się w swoim namiocie
- Chciałem się tylko przebrać - odwrócił się w moja stronę
- Chodz - z uśmiechem ruszyłam w stronę lasu. Szedł za mną jednak ja się nie odzywalam, aż nie doszliśmy do małego wodospadu gdzie woda była krystaliczna, a księżyc pięknie się w niej odbijal
- Może i nie jest to świetna impreza, ale widok jest przyjemny - usiadlam się na kamieniu
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz