Usłyszałem że ktoś z dołu mnie woła, oczywiście był to tata wołający na kolację.
- Dzisiaj miałem iść do rodziców Taigi, oglądać mecz... - zaczął. - Nie będziesz miał nic przeciwko?
- Nie, idź. Poradzę sobie. - stwierdziłem.
Ten uśmiechnął się lekko, gdy zjedliśmy wziął kilka piw i wyszedł z domu a ja poszedłem do siebie. Położyłem się na łóżku kładąc poduszkę na brzuchu i odpalając konsolę.
?
|
|
|
|
|
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz