Widząc całą sytuację, nie wiedziałam czy mam krzyczeć czy cokolwiek innego. Wyszłam z namiotu, jednak boląca noga szybko dała o sobie znać. Złapałam się za drzewo, moja mama już praktycznie wyciągała telefon, kiedy cała czwórka odjechała
- Co to miało być?! - Krzyknęła - Czy to są Twoi koledzy? - Podeszła od razu do niego, jednak ten ciągle trzymał się za brzuch
- Daj mu dojść do siebie - Mój ojciec złapał ją za ramie, lekko odciągając. Nie słyszałam dokładnie o czym mówią, a zanim doszłam do nich usłyszałam jedynie, że wracamy
- Oboje potrzebują wizyty u lekarza - Stwierdził pan Scott - Poza tym, muszę porozmawiać z synem na spokojnie w domu - Moi rodzice zgodzili się, tata pomógł mi dojść do samochodu w którym siedziałam cały czas, wypatrując Kaia.... U lekarza dowiedziałam się, że nie mam nic poważnego z nogą, na całe szczęście było to tylko nieszkodliwe zwichnięcie. W domu oczywiście nie obeszło się od komentowania całej sprawy
- Nie chce, żebyś się z nim spotykała - Zaczęła moja mama z powagą
- Że co?! - Krzyknęłam
- Co jeśli to jego towarzystwo i Tobie zrobi krzywdę?!
- Nie urwę z nim kontaktu, tylko dlatego, że nie dogaduje się z każdym - Skrzyżowałam ręce
- Wiesz, że miał rozprawę w sądzie? - Zapytała nagle, a ja chciałam udać swoje zaskoczenie - Jeśli nie będę mieć pewność, że się nie zmienił, to nie życzę sobie żebyście się spotykali
Bez słowa odwróciłam się i powolnym krokiem ruszyłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i przetarłam twarz dłońmi. Rozprawa w sądzie? Dlaczego nic mi o tym nie powiedział?[...] Cały poniedziałek spędziłam w domu, dla dobra mojej kostki, zdziwiłam się kiedy dostałam smsa od nieznajomego numeru
- Hej, nie było Cię w szkole, jak się czujesz? Kai
Zaskoczona patrzyłam przez kilka minut na ekran telefonu po czym odpisałam
- Bywało lepiej, na szczęście to nic poważnego, a jak Ty się czujesz?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz