Właśnie wróciłam z biegania z psem, puściłam go w domu, a ten od razu poleciał do miski z wodą, sama poszłam po butelkę, aby się napić. Nawet nie zauważyłam, że w kuchni siedzi pan Scott
- Och dzień dobry, nie zauważyłam pana - Powiedziałam nieco zmieszana
- Nic się nie stało - Machnął ręką - Właśnie mówiłem Twoim rodzicom, że z chęcią pojedziemy z wami na biwak - Uśmiechnął się ciepło
- Ciesze się - Odwzajemniłam gest - A Kai nie przyszedł? - Zapytałam w sumie sama nie wiem dlaczego
- Jest zajęty - Westchnął - Słyszałem, że był u was na obiedzie, zakolegowaliście się?
- W sumie to nie wiem... - Odpowiedziałam szczerze - Jest fajny, ale ciężko coś wywnioskować z jego reakcji
- Tak ma ciężki charakter - Westchnął
- Niech pan spędzi z nim trochę czasu w ten weekend, jak ojciec z synem - Uśmiechnęłam się wracając do siebie na górę
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz