Cytat

Całe życie byłem buntownikiem. (…) Byłem buntownikiem nie z natury ale ze względu na ukierunkowanie myśli w jakimś okresie mego życia. Jestem skłonny do buntowania się. Niesprawiedliwość, przemoc dokonana nad godnością i wolnością człowieka, wywołują we mnie gniewny protest.

Od Kaia

Szykowałem się do puszczania kolejnej piosenki, co jakiś czas spoglądając na ludzi z wytwórni którzy przyglądali mi się przez całą imprezę.
- O w mordę. - usłyszałem nagle głos Olka za sobą.
- Co jest? - spytałem nie odwracając się.
- Lepiej żebyś tego nie widział... - stwierdził.
Wywróciłem oczami, zawsze kiedy tak mówi, chce żeby odwrócił się w jego stronę. Wskazał w jakimś kierunku, zamurowało mnie. Jessa całowała się z Kevinem!
- A to fiut. - warknąłem i ruszyłem na dół.
- Idziesz mu przywalić? - spytał zadowolony.
- Mam lepszy pomysł. Daj kluczyki. - mruknąłem, po chwili trzymałem je już w dłoni.
Wyciągnąłem z bagażnika jego auta kij bejsbolowy i butlę benzyny (Olo często jeździ na ustawki) podszedłem do auta Kevina, pierwsze co zrobiłem to polałem je benzyną po czym zacząłem napieprzać kijem, powybijałem szyby i lusterka, światła i poobijałem blachy. Gdy wszyscy wylecieli z klubu, w tym on na czele, uśmiechnąłem się chamsko po czym wziąłem od kolegi zapałkę i rzuciłem nią w auto przez co to całe się zapaliło.
- To za bzykanie mojej dziewczyny! - krzyknąłem na cały głos.
Nagle nie wiadomo skąd przyjechała policja i zgarnęła nas. [...]
- Ile ty masz lat, chłopcze? - spytał policjant, milczałem. - Wnioskuję, że jesteś niepełnoletni...
- Gratuluję sprytu. - powiedziałem przerywając mu.
- Gdzie twoja matka? Wesz że ta sprawa pójdzie do sądu?
- Ćpa pewnie jak zawsze. - parsknąłem śmiechem. - Mam to gdzieś, nie żałuję, ten palant przynajmniej ma za swoje.
Policjant spojrzał na mnie zrezygnowany po czym wyszedł.

**Kilka dni później**
Nie wieżę! Pierdolony sąd! Już wolałbym iść do poprawczaka, niż u ojca którego praktycznie nie znam! [...] Siedziałem przed domem, aż nie zauważyłem czarnego landrovera.
- Cześć... jestem Scott... jestem... twoim tatą. - powiedział z trudem uśmiechając się.
- Nie zbyt mnie to interesuje. - mruknąłem i wrzuciłem swoje rzeczy do bagażnika, zapakowaliśmy auto na przyczepkę i ruszyliśmy. Założyłem na uszy słuchawki  cały czas patrząc w jeden punkt.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.