Cytat

Całe życie byłem buntownikiem. (…) Byłem buntownikiem nie z natury ale ze względu na ukierunkowanie myśli w jakimś okresie mego życia. Jestem skłonny do buntowania się. Niesprawiedliwość, przemoc dokonana nad godnością i wolnością człowieka, wywołują we mnie gniewny protest.

Od Taigi

- Taiga!.... Taiga wstawaj, śniadanie stygnie! - Usłyszałam głos mamy z dołu na co jedynie westchnęłam przykrywając głowę poduszką - Wiem, że jest sobota, ale trzeba jeszcze z psem wyjść!
- Mamo nie krzycz już idę! - Zawołałam siadając na łóżku. Przeciągnęłam się i ziewnęłam patrząc na swoje odbicie w lustrze, roztargane włosy były praktycznie wszędzie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, kiedy na łóżko wpakował się Usui. Niechętnie jednak w końcu wstałam z łóżka, przebierając się od razu w dresy i koszulkę. Zbiegłam na dół skocznym krokiem, siadając na swoim miejscu i od razu zaczynając zjadać swoje tosty, nawet nie minęło 5 minut, kiedy razem z moim towarzyszem polecieliśmy na dwór. Jak zawsze biegliśmy w stronę parku, w sumie oprócz tego i lasu nie ma innych miejsc do pobiegania, niestety miasto za duże nie jest, jednak niczego tutaj nie brakuje. W domu wzięłam długi prysznic, po czym zajęłam się ogarnieniem. Kończąc usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Na wyświetlaczu ujrzałam nie tylko imię mojej przyjaciółki, ale też i jej zdjęcie
- No hej, co tam? - Zaczęłam opierając się o biurko
- Idziemy dzisiaj na imprezę? - Jak zawsze jej głos wyrażał samo szczęście
- Bo ja wiem - Mruknęłam
- No dalej nie daj się prosić, ma iść też Matt i Kas, a wiesz, że zależy na mi imprezie z Mattem, a Kas Cię lubi... i to bardzo - Zachichotała
- Nie przesadzaj - Odpowiedziałam jedynie
- No serio mówię, to jak idziemy? Prooszę - Zaczęła mi marudzić do słuchawki, aż nie dało się tego znieść
- Dobrze, pójdę, ale mi tak nie marudź. Będę czekać przed klubem o 20 - Rozłączyłam się, zanim zdążyła pisnąć radośnie [...] O 19 zaczęłam się ogarniać, krótkie spodenki, koszulka i na to sportowa bluza, na nogi założyłam trampki, jakoś nie miałam dzisiaj ochoty na imprezy, zwłaszcza, że poniedziałek w szkole nie będzie taki łatwy. Tak jak się umówiłyśmy pod klubem byłam o wyznaczonej godzinie, przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Lubiłam Kasa, był spoko jako kolega, jednak tylko jako kolega, jakoś nie widziałam go w roli swojego lubego. Przy barze zauważyłam jakiegoś chłopaka, pierwszy raz go tutaj widziałam, wątpię żeby był z innego miasta, może jakiś nowy?
- Tai idziemy zatańczyć? - Usłyszałam głos Kasa
- Nie dzięki, idę po cole - Wstałam jedynie podchodząc do baru i składając swoje zamówienie
- Kto zamawia na imprezie samą cole? - Usłyszałam nieznajomy głos, odwróciłam głowę w stronę nieznajomego chłopaka
- Ktoś kto na następny dzień ma dużo zajęć - Odpowiedziałam jedynie uśmiechając się lekko

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.