Cytat

Całe życie byłem buntownikiem. (…) Byłem buntownikiem nie z natury ale ze względu na ukierunkowanie myśli w jakimś okresie mego życia. Jestem skłonny do buntowania się. Niesprawiedliwość, przemoc dokonana nad godnością i wolnością człowieka, wywołują we mnie gniewny protest.

Od Kaia

Uśmiechnąłem się po czym skinąłem zgodnie głową, złapałem ją za rękę i zeszliśmy na dół, po chwili jako pierwszy był wolniejszy kawałek. Położyłem dłonie na jej talii, a ona swoje na moich ramionach, nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu.
- Jeśli nadal nie wiesz, ta dziewczyna, o której ci mówiłem nad jeziorem to Ty. - powiedziałem przykładając swoje czoło do jej.

?

Od Taigi

Nie mogłam powstrzymać śmiechu widząc minę Kasa, był tak bardzo wkurzony, a ja rozbawiona do łez. Należało mu się, za te wszystkie plotki, niech wie jak się teraz czuje. Widziałam, że próbuje wszystko odkręcić, jednak cała sala dalej śpiewała donośnie "gorzko!" Spojrzałam na Kaia z uśmiechem i zrobiłam krok w jego stronę
- Wiesz, że jak śpiewają gorzko, a nikt się nie całuje to przynosi to później pecha - Zaczęłam z niewinnym uśmiechem
- Więc na dodatek będzie miał pecha - Uśmiechnął się jedynie
- Ale ja nie chce mieć pecha - Stanęłam na palcach, aby zbliżyć się do jego ust, kiedy się złączyły, ku mojemu zaskoczeniu oddał pocałunek

- Pozwolimy im puścić muzykę i pójdziemy potańczyć? - Uśmiechnęłam się delikatnie

?

Od Kaia

Uśmiechnąłem się.
- Będziecie dzisiaj na dyskotece? - spytałem, na co te skinęły głową. - To przyjdźcie tak 10 minut wcześniej na salę, ok?
- Po co? - spytała Katniss.
- Zobaczycie. - uśmiechnąłem się. - Dobra, jest, do zobaczenia. - powiedziałem po czym ruszyłem w stronę kolegi.
Wyjaśniłem mu co i jak. [...] W domu przegrałem nagranie na płytę i przebrałem się w czarne jeansy i niebieską koszulę w kratę. Wsiadłem w auto i ruszyłem pod szkołę gdzie był już Kacper i Alek. Do dyskoteki zostały jakieś półtorej godziny, ale trzeba było wszystko przygotować. Zamocowaliśmy serpentyny nad miejscem, gdzie mieli stać itp. [...] Przyszła i Taiga z Katniss, nie wiedząc nadal o co chodzi. Alek przyniósł kwiaty, podałem je Kacprowi.
- Tak jak się umawialiśmy. - powiedziałem na co ten skinął głową i stanął gdzieś z boku.
Alek poszedł do leflektoru który miał skierować na "zakochaną" parkę.
- 2 minuty, chodźcie. - podeszliśmy do miejsca dj'a, z którego mieliśmy idealny widok na salę.
- Będziesz dzisiaj grał? - spytała.
- Dzisiaj nie. - pokręciłem głową.
Nagle wszyscy weszli na salę, gdy zobaczyłem kasa wziąłem w rękę mikrofon.
- Zapewne wielu z was zdążyło już wysłuchać nagranie na facebooku, a ci którzy tego nie zrobili, mają okazję posłuchać go teraz. - powiedziałem wciskając dany przycisk i wydał się głos "Nazywam się Kas, jestem gejem, nie wstydzę się tego i kocham Kacpra." - Udało nam się odnaleźć ukochanego Kasa, Kacper? - Alek skierował leflektor na chłopaka zmierzającego ku Kasowi. Dał mu duży bukiet róż. - Powitajmy nową parę w szkole! - puściłem romantyczną muzyczkę i w tym samym Taiga wcisnęła czerwony przycisk, tak jak ją prosiłem i poleciały na nich serpentyny.
Wszyscy zaczęli się śmiać i śpiewać "Gorzko, gorzko!"
- I co myślisz? - odwróciłem się do dziewczyny uśmiechając.

?

Od Taigi

- Po tym może być tylko jeszcze gorzej - Zauważyłam
- Nie przekonasz się jeśli nie spróbujesz i przyda mu się kara, sama to powiedz - Katnnis spojrzała na mnie, a ja jedynie skinęłam głową. Kai wszystko szybko zmontował w tablecie
- Daj roześle to do wszystkich w szkole, i wstawię na fb - Uśmiechnęła się po czym zaczęła wystukiwać wszystko na telefonie - Ej nieźle, minęło zaledwie 5 minut, a mamy ponad 100 like, i 40 udostępnień i cały czas rośnie - Zachichotała
- Zaraz będzie mój znajomy, rozchmurz się Tai - Położył mi rękę na ramieniu, uśmiechnęłam się do niego lekko
- Jeśli to zadziała to jestem Ci winna kawę i ciastko

?

Od Taigi

Wtuliłam się w niego uspokajając się powoli
- Dziękuje, że jesteś i mi wierzysz - Wyszeptałam, kiedy mój głos wrócił już do normy. Oboje usłyszeliśmy dzwonek, a ja się odsunęłam od niego delikatnie
- Tai! - Zawołała Katnnis, podbiegając do nas - Dziewczyny wiedzą, że byś tego nie zrobiła gorzej z chłopakami no i z samem Kasem - Przechyliła lekko głowę, a ja ponownie odwróciłam wzrok
- Ej nie martw się, zobaczysz, że za jakiś czas wszyscy sami zapomną, a poza tym sam powinienem z nim pogadać - Usłyszałam głos Kaia
- Nie... Lepiej nie... Nie chce żebyś miał przeze mnie kłopoty

?

Od Kaia

- Hej, Tai, spokojnie. Przecież wiem że byś tego nie zrobiła.
Większego palanta nie ma... jak można coś takiego zrobić? On ją oczernił? Teraz my oczernimy jego. Oj, nie będzie miał tu życia, już ja tego dopilnuję.
- Teraz wszyscy w szkole myślą że jestem jakąś tanią dziwką... - Po jej policzku spłynęła kolejna łza.
- Nie płacz... - szepnąłem i przytuliłem ją.

?

Od Taigi

Idąc do szkoły czułam jak dziwnie na mnie patrzą, nie wiedziałam o co chodzi i w sumie jakoś się tym nie przejmowałam, dopiero kiedy złapała mnie Katnnis wszystko się wyjaśniło
- Byłaś wczoraj u Kasa? - Zapytała od razu, na co spojrzałam na nią dziwnie
- Byliśmy w tym całym kinie, ale nie szłam do niego, chociaż nalegał - Przewróciłam oczami, ta spojrzała na mnie dziwnie
- Rozpowiada wszystkim, że wskoczyłaś mu do łóżka... - Na te słowa zrobiłam duże oczy - Że nawet nie musiał Cię prosić bo sama się rozebrałaś
- Katnnis, dobrze wiesz, że to nie prawda - Spojrzałam na nią z powagą
- Wiem, spróbuje to wyjaśnić reszcie...
Siedziałam przed klasą trzymając zwiniętą w ręce karteczkę, po policzku poleciała mi mała łza. Wtedy usłyszałam głos Kaia, szybko otarłam łzę i spojrzałam na niego, jednak się nie udało
- Płaczesz?... - Zapytał od razu, bez słowa pokazałam mu kartkę "Suka. Ile bierzesz za numerek? Mogę Cię dzisiaj wynająć?" - Co to jest?! - Zapytał od razu
- Wczoraj byłam z Kasem w kinie - Wzięłam głęboki oddech - Później nalegał, żebym do niego poszła, ale odmówiłam. Teraz rozpowiedział wszystkim, że sama wskoczyłam mu do łóżka i... - Nie dokończyłam, gdyż nawet nie wiedziałam co powiedzieć, ten patrzył na mnie przez chwilę - To nie jest prawda!... Przecież... Wczoraj od razu poszłam do Ciebie, siedziałam z Tobą cały ten czas - Zaczęłam nieco z paniką

?

Od Kaia

Uśmiechnąłem się. Pogadaliśmy jeszcze jakiś czas po czym dziewczyna musiała iść do domu. Odprowadziłem ją do drzwi a gdy poszła wróciłem do siebie. [...]
- Co tak sama siedzisz? - spytałem siadając obok niej przy klasie.

?

Od Taigi

Ponownie uśmiechnęłam się zwycięsko
- Mówiłam, że wygram - Powiedziałam dumnie, po czym zaczęliśmy się śmiać. Dopiero teraz zauważyłam, że cały czas siedzę na jego brzuchu, lekko zarumieniona zeszłam z niego - Trochę mnie poniosło - Przyznałam niepewnie
- Spokojnie, to nic takiego - Uśmiechnął się lekko - Nie gramy już? - Zapytał, a ja jedynie pokiwałam przecząco głową - Więc co byś chciała robić?
- W sumie za chwilę będę musiała się zbierać, muszę być przed mamą - Westchnęłam - Wydała jakiś głupi zakaz, którego i tak nie będę przestrzegać
- Nie chce żebyś miała przeze mnie kłopoty - Spojrzał na mnie, na co jedynie się delikatnie uśmiechnęłam
- Mówiła, że musi zobaczyć, że się zmieniłeś, a przecież się zmieniłeś, czyli jako tako zakaz mija - Wywnioskowałam

?

Od Kaia

Dyskretnie wziąłem drugą poduszkę i również dostała.
- Jesteś pewna? - uśmiechnąłem się.
Zaczęliśmy się okładać poduszkami, jakoś iż ona na mnie siedziała, miałem nieco trudniej, gdy ta wzięła drugą, podniosłem ręce w geście obronnym chroniąc się przed atakami poduszek.
- Dobra, dobra wygrałaś. - zaśmiałem się.

?

Od Taigi

Oblizałam swoje wargi, po czym wyjęłam z kieszeni chusteczkę, którą się wytarłam. Spojrzałam na niego z uśmiechem
- Że niby chcesz mnie teraz wystraszyć? - Zaśmiał  się, a ja bez słowa rzuciłam się na niego tak, że wylądował na łóżku, a ja na nim. Wzięłam jakąś poduszkę co miałam pod ręką i zaczęłam go nią okładać ze śmiechem
- Ja zawsze wygrywam - Stwierdziłam z radością, ciągle siedząc na jego brzuchu

?

Od Kaia

- Ja ci zaraz dam. - wytarłem twarz rękawem. - Czekaj, czekaj... zaraz ci pokażę. - zaśmiałem się.
Stanąłem na kolanach, wziąłem trochę lodów na rękę po czym również ją tym wysmarowałem.
- Do twarzy ci w czekoladowym. - uśmiechnąłem się pokazując swoje białe ząbki.

?

Od Taigi

- Ale Cię nie łaskocze - Pokazałam mu język
- No jedno wychodzi - Stwierdził z uśmiechem. Spojrzałam na lodu, po czym uśmiechnęłam się szatańsko. Wzięłam łyżkę do ręki
- Czas Cię ochłodzić - Zaśmiałam się rozmazując mu lody na twarzy i wybuchając śmiechem - Czekaj, czekaj - Wyciągnęłam telefon i szybko zrobiłam zdjęcie
- Ej, usuń to! - Chciał mi odebrać telefon jednak zdążyłam się położyć na łóżku
- Do kogo by to wysłać... A może od razu damy na główną - Zaczęłam ze śmiechem, oczywiście nie miałam zamiaru tego nikomu wysyłać, ale przynajmniej było śmiesznie

?

Od Kaia

- Tak chcesz się bawić? - uśmiechnąłem się pod nosem i przysunąłem bliżej niej.
Zacząłem szeptać jej do ucha różne słowa i łaskotałem co jakiś czas żeby nie mogła się skupić.
- Hej! - krzyknęła nagle śmiejąc się i zatrzymując grę.
- No co? Przecież nie zasłaniam ci oczu. - uśmiechnąłem się.

?

Od Taigi

Uśmiechnęłam się jedynie ponownie zjadając łyżkę lodów
- Chcesz, żebym znowu Cię pokonała? - Podniosłam jedną brew z pewnym uśmiechem
- Ale nie ma takich sztuczek - Zaznaczył, na co jedynie skinęłam głową, kiedy gra się zaczęła usiadłam praktycznie przed nim - Ej miało nie być takich sztuczek
- Przecież nie zasłaniam Ci oczu - Przewróciłam oczami, uśmiechając się - O patrz zaraz wygram

?

Od Kaia

- No ej to niesprawiedliwe, oślepiłaś mnie.  - zaśmiałem się.
- Po prostu powiedz że głupio ci że przegrałeś z dziewczyną. - uśmiechnęła się.
- Rewanż? - odwzajemniłem uśmiech.

?

Od Taigi

Gra się zaczęła a chłopak od razu zaczął od najlepszych ruchów, przez co życie spadło mi praktycznie do połowy
- Ej poczekaj - Zaśmiałam się - Daj mi chwilę, pierwszy raz gram w tą wersję, nawet nie wiem jak się chodzi - Spojrzałam na niego z uśmiechem
- Okej, dam Ci kilka minut - Uśmiechnął się lekko, a ja powoli zaczęłam ogarniać wszystkie ruchy. Oczywiście  pierwszą rundę przegrałam, ale przynajmniej znałam już mniej więcej ciosy
- Dobra jeszcze raz - Powiedziałam stanowczo. Kiedy gra ponownie się zaczęła a ja znowu przegrywałam, zarzuciłam ręce na chłopaka, tak że on nic nie widział, a ja wszystko, dzięki czemu wygrałam - I co? Mówiłam, że wygram - Zaśmiałam się trzymając pada w górze z wielkim uśmiechem

?

Od Kaia

Włączyłem grę i wróciłem na swoje miejsce.
- Możesz liczyć się z przegraną. - uśmiechnęła się.
- Ja? Jeszcze się zdziwisz. - zaśmiałem się.
Po kilku chwilach zaczęliśmy grę.

?

Od Taigi

Zaczęłam przeglądać wszystkie gry, a w tym czasie chłopak poszedł po łyżeczki, aby można było jakoś jeść lody.
- Masz mortal kombat - Powiedziałam zaskoczona
- A no mam - Uśmiechnął się
- Przecież jeszcze jej nie ma w sklepach - Spojrzałam na niego zaskoczona
- Mam znajomości - Wzruszył ramionami
- No to na co czekasz, włączaj! - Powiedziałam z uśmiechem wkładając do ust łyżeczkę z lodami

?

Od Kaia

Otworzyłem szerzej drzwi tym samym wpuszczając ją do środka.
- Co porabiasz? - spytała.
- Gram na konsoli. - odpowiedziałem. - Chodź. - ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
Wziąłem drugiego pada i przeróżne gry które trzymałem na półce.
- Wybieraj. - uśmiechnąłem się lekko siadając bok niej, rozkładając gry i podając pada.

?

Od Taigi

Przez prawie całą drogę do domu tłumaczyłam mu, że nie mam ochoty do niego iśc, kiedy w końcu zamknęłam drzwi od swojego domu poczułam ulgę. Zaskoczył mnie jedynie hałas w salonie, weszłam tam nieco zaskoczona
- Oglądamy film, przyłączysz się? - Zaczął pan Scott
- Nie dziękuje, gdzie mama?
- Poszła do koleżanki, myślałem, że masz randkę
- To nie było randka - Odpowiedziałam jedynie - Wychodzę na kilka minut - Stwierdziłam po chwili. Wzięłam z lodówki lody, a z szafki żelki i poszłam kilka domów dalej. Zadzwoniłam do drzwi, które otwarł mi zaskoczony Kai
- Co Ty...
- Dalej wpuść mnie bo lody się rozpuszczą

?

Od Kaia

Usłyszałem że ktoś z dołu mnie woła, oczywiście był to tata wołający na kolację.
- Dzisiaj miałem iść do rodziców Taigi, oglądać mecz... - zaczął. - Nie będziesz miał nic przeciwko?
- Nie, idź. Poradzę sobie. - stwierdziłem.
Ten uśmiechnął się lekko, gdy zjedliśmy wziął kilka piw i wyszedł z domu a ja poszedłem do siebie. Położyłem się na łóżku kładąc poduszkę na brzuchu i odpalając konsolę.

?

Od Taigi

Dziwnie było w szkole, zaskoczył mnie fakt, iż nie była nigdzie Kaia, nie wiedziałam nawet czy powinnam napisać. Po szkole dostałam smsa od Kasa, czy nasze spotkanie jest dalej aktualne, westchnęłam jedynie pod nosem i napisałam krótkie "tak". Nie wymyślałam za bardzo ze strojem, ubrałam się w sumie normalnie, w drodze do kina nie odzywałam się za wiele, a sam film był tak bardzo nudny... Marzyłam, aby ponownie znaleźć się w domu
- Fajnie, że się jednak zdecydowałaś - Zaczął, a ja jedynie skinęłam głową - Może wpadniesz do mnie? Mam wolną chatę, rodzice wyjechali na tydzień - Zaczął zmniejszając odległość między nami
- Nie, noga jeszcze mnie boli i powinnam iść się już położyć - Zaczęłam idąc w kierunku swojego domu
- U mnie też będziesz leżeć
- Powiedziałam nie - Nawet się nie odwróciłam w jego kierunku

?

Od Kaia

Mruknąłem pod nosem po czym wróciłem do domu. [...] Następnego dnia nie czułem się najlepiej, dlatego też dostałem pozwolenie zostać w domu. Dostałem sms od Alison z pytaniem czemu nie ma mnie w szkole, rzuciłem telefon ponownie obok siebie powracając do przyglądania się w zdjęcie swoje i Mike'a.
- Czemu cię tu nie ma... - mruknąłem sam do siebie.

?

Od Taigi

- Wiesz, że mogłeś mi powiedzieć od razu - Spojrzałam na niego nieco smutnie - Zrozumiałabym i nie byłabym taka zaskoczona rozmawiając z rodzicami
- Myślałem, że się domyśliłaś...
- Mówiąc "Zniszczyłem" myślałam, że mówisz, że komuś tylko szybę rozwaliłeś, a nie cały samochód puściłeś z dymem - Oparłam się o drzwi, wzdychając cicho - Dopóki moja mama nie zauważy, że się zmieniłeś, nie możemy się pokazywać razem
- Zmieniłem się, uwierz mi - Spojrzał na mnie, a ja jedynie wstałam nieco jeszcze kulejąc
- Ja już nie wiem w co wierzyć Kai - Otwarłam drzwi - Zobaczymy się jutro w szkole, cześć - Zamknęłam je po czym poczułam jeszcze większy smutek niż wcześniej

?

Od Kaia

"Może być" - odpisałem po chwili.
"Mama nie pozwoliła mi się z tobą spotykać..."
"Słyszałem, miałem 20 minutowy wykład o tym."
"Jesteś zajęty?"
"Nie, sam siedzę w domu. A co?"
"Musimy porozmawiać... przyjdź do mnie. Moich rodziców nie ma w domu."
Po chwili namysłu wstałem z łóżka i ruszyłem w stronę domu dziewczyny która siedziała na schodach przed domem, usiadłem koło niej.
- Czemu nie powiedziałeś mi o rozprawie w sądzie? - spytała od razu.
- Mówiłem ci, jak naprawialiśmy motor, że rozwaliłem jednemu auto a jako że miał wpływowych rodziców sprawa poszła do sądu.
- Dlaczego to zrobiłeś?
Przejechałem dłonią po twarzy po czym spojrzałem na nią ukradkiem.
- Byłem na imprezie i jak zwykle puszczałem Miksy. Ale zauważyłem że moja dziewczyna, całuje się z Kevinem, tym z lasu... słyszałem wcześniej że z nim sypia, ale jakoś nie chciałem w to wierzyć. No i jak to zobaczyłem, nie wiem co we mnie wstąpiło... no i pod wpływem emocji rozwaliłem i... podpaliłem mu auto... Kira to była wtedy jedyna osoba na której mi zależało, ale okazało się że tylko się mną bawiła... - powiedziałem, jak to tak teraz opowiadam... zaczynam się wstydzić tego co zrobiłem, poniosło mnie...

?

Od Taigi

Widząc całą sytuację, nie wiedziałam czy mam krzyczeć czy cokolwiek innego. Wyszłam z namiotu, jednak boląca noga szybko dała o sobie znać. Złapałam się za drzewo, moja mama już praktycznie wyciągała telefon, kiedy cała czwórka odjechała
- Co to miało być?! - Krzyknęła - Czy to są Twoi koledzy? - Podeszła od razu do niego, jednak ten ciągle trzymał się za brzuch
- Daj mu dojść do siebie - Mój ojciec złapał ją za ramie, lekko odciągając. Nie słyszałam dokładnie o czym mówią, a zanim doszłam do nich usłyszałam jedynie, że wracamy
- Oboje potrzebują wizyty u lekarza - Stwierdził pan Scott - Poza tym, muszę porozmawiać z synem na spokojnie w domu - Moi rodzice zgodzili się, tata pomógł mi dojść do samochodu w którym siedziałam cały czas, wypatrując Kaia.... U lekarza dowiedziałam się, że nie mam nic poważnego z nogą, na całe szczęście było to tylko nieszkodliwe zwichnięcie. W domu oczywiście nie obeszło się od komentowania całej sprawy
- Nie chce, żebyś się z nim spotykała - Zaczęła moja mama z powagą
- Że co?! - Krzyknęłam
- Co jeśli to jego towarzystwo i Tobie zrobi krzywdę?!
- Nie urwę z nim kontaktu, tylko dlatego, że nie dogaduje się z każdym - Skrzyżowałam ręce
- Wiesz, że miał rozprawę w sądzie? - Zapytała nagle, a ja chciałam udać swoje zaskoczenie - Jeśli nie będę mieć pewność, że się nie zmienił, to nie życzę sobie żebyście się spotykali
Bez słowa odwróciłam się i powolnym krokiem ruszyłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i przetarłam twarz dłońmi. Rozprawa w sądzie? Dlaczego nic mi o tym nie powiedział?[...] Cały poniedziałek spędziłam w domu, dla dobra mojej kostki, zdziwiłam się kiedy dostałam smsa od nieznajomego numeru
- Hej, nie było Cię w szkole, jak się czujesz? Kai 
 Zaskoczona patrzyłam przez kilka minut na ekran telefonu po czym odpisałam
- Bywało lepiej, na szczęście to nic poważnego, a jak Ty się czujesz?  

?

Od Kaia

Była tam masa, pięknych rysunków.
- Masz talent. - uśmiechnąłem się odkładając zeszyt.
- Nie przesadzajmy. - odwzajemniła gest.
Nagle usłyszeliśmy głośną muzykę i ryk silnika, wyszedłem z namiotu i zauważyłem czarne bmw które zatrzymało się gwałtownie a wysiadł z niego Kevin a za nim trzech jego kumpli.
Nie powiem, zdziwiło mnie to. Skąd oni w ogóle wiedzieli, gdzie jestem?
- No siema. - zaczął złapał mnie za koszulkę i przycisnął do drzewa. - Tak szybko się zmyłeś, że nie zdążyłem ci dać w mordę.
- O Kevin, jak tam twoje auto? Odratowałeś coś? - uśmiechnąłem się chamsko, na co dostałem w nos. - Trzech na jednego, nie uważasz ze to trochę niesprawiedliwe? - spytałem spoglądając na jego nabuzowanych kolegów.
- Zaraz zadzwonię na policję. - usłyszałem głos mamy Taigi.
- Dzwoń, dzwoń. - rzucił obojętnie po czym pchnął mnie w stronę jednego z chłopaków, który złapał mnie tak, że nie umiałem się uwolnić. - Nie żyjesz Asher! - wydarł się po czym walnął tam, gdzie nie powinien.
Nim się zamachnął po raz kolejny, podciągnąłem kolana do góry po czym szybko je opuściłem przerzucając chłopaka nad sobą.
Skierowałem wzrok na Kevina.
- Nie ma co się mścić za to, że dziewczyna wolała faceta z jajami. - powiedział na co spojrzałem na niego gniewnie.
Nagle wsiedli do samochodu i odjechali, oparłem się o drzewo i złapałem za brzuch próbując złapać oddech.

?

Od Taigi

Starałam się jakoś rozmasować ból, kiedy ujrzałam Kaia
- Jest już lepiej - Uśmiechnęłam się delikatnie - Chociaż pewnie wizyta u lekarza mnie nie ominie - Westchnęłam niezbyt zadowolona
- Trzeba sprawdzić czy to nic poważnego, normalne - Usiadł na skraju mojego namiotu, spojrzał na zeszyt, w którym znajdowały się szkice - Co to? - Wyciągnął rękę zabierając czarny zeszyt
- Czasami rysuje
- Mogę?
- Pewnie - Uśmiechnęłam się lekko

?

Od Kaia

- Drobiazg. - uniosłem lekko lewy kącik ust.
Gdy dziewczyną zajęli się jej rodzice, ja poszedłem się przebrać w to, w czym byłem rano zanim byliśmy biegać. Tak, znów... gdy wyszedłem, rodzice dziewczyny wraz z moim ojcem przygotowywali obiad, a Taiga siedziała u siebie w namiocie.
- I jak, boli? - spytałem kucając przy jej namiocie.

?

Od Taigi

Spojrzałam na niego zaskoczona nie wiedząc co powiedzieć, niepewnie położyłam ręce na jego ramionach, odwracając wzrok. Zawołał jedynie psy, które dzielnie szły obok nas
- Poradziłabym sobie - Powiedziałam cicho
- Nie wątpię - Przewrócił oczami - Już prawie jesteśmy - Na miejscu nasi ojcowie spojrzeli na nas zaskoczeni, tylko mama uśmiechnęła się od ucha do ucha
- Kochanie, szykuj się na wesele! - Zawołała na co westchnęłam
- Tai się potknęła i zrobiła coś sobie w nogę - Wyjaśnił Kai odkładając mnie na krzesło
- Pójdę po lód, i apteczkę - Stwierdził mój ojciec znikając mi z pola widzenia
- Dzięki - Powiedziałam cicho do chłopaka, kiedy nikogo nie było w pobliżu

?

Od Kaia

- Mogło być gorzej. - stwierdziłem. Pomogłem jej wstać, jednak gdy ta stanęła na lewą nogę niemal krzyknęła z bólu. - A jednak nie mogło. - westchnąłem przyglądając się jej kostce. Była troszkę spuchnięta, złamana raczej nie jest, chyba zwichnięte. - Tak nie dojdziesz. - stwierdziłem.
- Dam radę. - stwierdziła pewnie.
- Nie sądzę. - pokręciłem głową. - A nawet jeśli, do wieczora nie dojdziemy.
- To co chcesz zrobić? - wywróciła lekko oczami.
Bez większego zastanowienia wziąłem ją na ręce.
- Tylko się trzymaj. - powiedziałem ruszając w stronę obozowiska.

?

Od Taigi

Uśmiechnęłam się do chłopaka i razem ruszyliśmy spokojnie w las, psy biegły przed nami. Usui dobrze znał drogę więc można powiedzieć, że prowadził. Mnie jednak zastanawiała jedna rzecz, wczoraj powiedział, że podoba mu się inna, nie ukrywam, że jestem ciekawa która to.. Pomimo iż nie powinnam to ciekawość i tak była silniejsza. Przez to iż nie patrzyłam pod nogi potknęłam się o jakiś korzeń i poleciałam na ziemię
- Ej nic Ci nie jest? - Kucnął od razu obok mnie
- Nie wiem... Chyba nie - Stwierdziłam po chwili
- Masz zdarte kolano, trzeba będzie to przemyć wodą utlenioną - Stwierdził po chwili
- Nie jest źle

?

Od Kaia

- No dobra. - powiedziałem po chwili namysłu. - Tylko się przebiorę. - dodałem.
Gdy dziewczyna skinęła głową, zniknąłem w namiocie. Założyłem krótkie spodenki, t-shirt i odpowiedniejsze do biegania buty.

?

Od Taigi

Wstałam dosyć późno, ubrałam się w wygodne dresy i koszulkę do biegania. Z torby wyciągnęłam karmę, żeby nakarmić Usui. Na dworze przeciągnęłam się, licząc, na to, że jednak jeszcze wszyscy są w namiotach, niestety tylko moja mama jeszcze spała
- Dzień dobry - Przywitałam się ze wszystkim, siadając na krześle i zabierając bułkę z siateczki
- Idziesz biegać? - Zapytał Kai przechylając lekko głowę
- Jak zawsze rano idziemy z Usui - Skinęłam głową przełykając kawałek pieczywa - Jak chcesz to możesz zabrać Maksa i iść z nami, znamy kilka fajnych ścieżek do biegania

?

Od Kaia

Wstałem i otrzepałem się z piachu, po czym wyciągnąłem w jej stronę rękę aby pomóc jej wstać po czym ruszyliśmy w stronę obozowiska. Zgasiliśmy ogień który i tak już ledwo co się palił po czym poszliśmy spać. [...] Obudziłem się pierwszy, przetarłem dłonią oczy po czym zacząłem się ubierać w czyste ubrania. Gdy wyszedłem z namiotu okazało się że nie wstałem pierwszy, ojciec Taigi i mój już nie spali.

?

Od Taigi

Westchnęłam cicho kiedy odszedł, siedziałam jeszcze kilkanaście minut, rozmyślając o wszystkim, kiedy dosiadło się jakiś dwóch typków wstałam idąc nad jezioro. Zauważyłam siedzącego Kaia, więc usiadłam obok niego
- Już? - Spojrzał na mnie nieco zaskoczony
- Ktoś się dosiadł przez co nie mogłam spokojnie myśleć - Wzruszyłam jedynie ramionami, również biorąc kamyk i rzucając go do wody
- Wracamy?
- W sumie to powoli można byłoby już iść - Skinęłam głową

?

Od Kaia

- Czemu ci się nie podoba? - spytała, na co jedynie wywróciłem oczami.
- Bo nie. Ta, która mi się podoba nigdy na mnie nie spojrzy tak jak ja na nią. - wstałem biorąc ostatni łyk napoju i wyrzucając butelkę do kosza. - Jak będziesz chciała wracać, będę przy jeziorze. - dodałem idąc przed siebie.
Usiadłem na piasku wrzucając kamienie do wody i... myśląc.

?

Od Taigi

- Nad sensem istnienia - Odpowiedziałam jedynie po czym spojrzałam na niego - Dlaczego już nie grasz?
- Jeśli masz takie myśli po jednym piwie to co jest dalej - Uśmiechnął się pod nosem, a ja jedynie przewróciłam oczami - Miałem zagrać tylko jedną piosenkę - Dodał po chwili
- Po tej jednej więcej osób się bawiło niż przez cały ten czas jak nie grałeś - Ponownie przechyliłam butelkę- Idę z nim do tego całego kina
- A więc jednak - Westchnął cicho
- Ten który mi się podoba, nie zwraca na mnie uwagi, a Kas jest okej, nie spędzałam z nim czasu sam na sam, więc kto wie - Wzruszyłam jedynie ramionami - Alison o Ciebie pytała, miałam Ci przekazać

?

Od Kaia

Skończyłem piosenkę i ruszyłem w stronę baru, jednak zatrzymał mnie ten facet.
- Wrócisz jeszcze? Wreszcie się ożywili... - stwierdził.
- Być może. - wzruszyłem lekko ramionami i ruszyłem dalej.
Wziąłem sobie colę, jakoś nie miałem ochoty na alkohol po czym usiadłem naprzeciw dziewczyny która była zamyślona.
- Nad czym tak myślisz? - spytałem.

?

Od Taigi

Kai na żywo grał jeszcze lepiej niż na filmikach, prawie wszyscy od razu ruszyli na parkiet, ja przez kilka minut przyglądałam się jak z uśmiechem na twarzy bawi się sprzętem.
- To jak idziesz? - Kas wystawił w moim kierunku rękę, a ja jedynie skinęłam głową. Pomimo iż tańczyłam z nim, to cały czas okręcałam głowę w kierunku chłopaka z którym tutaj przyszłam, sama nie wiem dlaczego.
- Taiga jeśli chodzi o to kino... - Zaczął i dopiero teraz na niego spojrzałam
- Mogę iść - Mój głos był bezbarwny
- Na prawdę? To świetnie! We wtorek leci fajny film, przyjdę po Ciebie o 19 - Cały czas mówił z szerokim uśmiechem
- Okej - Wzruszyłam ramionami, jednak kiedy ten się do mnie zbliżył, odepchnęłam go od siebie - Nie przesadzaj - Wymamrotałam idąc w stronę baru. W końcu wypić jedno piwo to nie grzech

?

Od Kaia

Schowałem dłonie do kieszeni spodni i ruszyłem za Tai. Dziewczyna podeszła do jednej ze swoich koleżanek jak się okazało był też Kas.
- Poprosił bym cię do tańca, ale muzyka beznadziejna... - stwierdził
- Da się załatwić. - stwierdziłem idąc w kierunku faceta od muzyki.
Nie chciałem żeby tańczyli, ale też nie chciałem żeby tak myśleli.
- Mogę? - mężczyzna wzruszył lekko ramionami i podał mi słuchawki.
Rozeznałem się w sprzęcie po czym zacząłem tą "magię"

?

Od Taigi

Rozejrzalam się dookoła, czasami zauważyłam kogoś ze szkoły
- Jak już tutaj jestem, to chociaż zostanę na chwilę - wzruszylam ramionami idąc dalej
- Tylko uważaj - mruknął podążając obok mnie
- Spokojnie - zasmialam się

?

Od Kaia

- Ja wcale nie Chcę spać. - uśmiechnąłem się.
- No to chodźmy. - wyciągnęła z namiotu swoją bluzę po czym ruszyliśmy w kierunku plaży.
- Było znacznie mniej ludzi... - stwierdziłem. - Zostajemy czy idziemy? - spytałem.

?

Od Taigi

- Nie wiem jak Ty ale ja przy tak głośnej muzyce nie usne - wyznalam- Było tam aż tak źle?
-  A chcesz sprawdzić?
- Ty chcesz spać, a sama nie pójdę - usmiechnelam się jedynie

?

Od Kaia

Westchnąłem jedynie patrząc jak znikają w namiocie. Nagle usłyszeliśmy głośną muzykę, odbiegającą znad jeziora.
- Idziemy spać? - spytałem nie zbyt wiedząc co teraz powiedzieć.

?

Od Taigi

- Wiedziałam że Cię kojarze, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd, ale teraz wszystko się zgadza - pstryknelam palcami jakbym odkryła Amerykę
- Wystarczyło zapytać - podniósł delikatnie kącik ust
- Nie chciałam się narzucać - zrobiłam mały dziobek po czym się usmiechnelam... Czas mijał w dosyć przyjemnej atmosferze
- Dobra ja idę spać - stwierdziła moja mama
- Pójdę z Tobą - dodał mój ojciec
- Też już pójdę - ziewnal ojciec Kaia
- Juz?- zapytałam zaskoczona
- Jak będziecie sie rozchodzić to zalejcie ognisko woda - usłyszałam jedynie

?

Od Kaia

- Ja... Ja lubię muzykę elektryczną, sam robię różne miksy. Poza tym to parkour, motory, samochody... - wzruszyłem lekko ramionami.
- Musisz kiedyś nam coś puścić. - uśmiechnął się.
- Czekaj, ja go już widziałam na YouTube. - stwierdziła nagle.

?

Od Taigi

- Bo zamiast kształcić się muzycznie to w garażu siedzi - mruknela mama- To takie mało dziewczece - Po jej minie nie trudno było się zorientować że jest niezadowolona
- Ale przynajmniej jak ładnie pali gumę - zasmiał się ojciec - A Ty jakie masz pasje?
- Ja?- odezwał się zaskoczony Kai
- No tak - uśmiechnął się do niego miło

?

Od Kaia

Tata szturchnął mnie w ramię dając znak, abym się dołączył. Ja jedynie pokręciłem przecząco głową, nie będę się upokarzał. Gdy dziewczyna skończyła śpiewać, zaczęliśmy jej klaskać.
- Nie powinnaś się zapisać do jakiegoś chórku czy gdzieś? Bardzo ładnie śpiewasz. - stwierdził ojciec.
- Nie mam na to czasu. - przyznała uśmiechając się lekko.

?

Od Taigi

Usiedlismy się obok nich, słuchając piosenki
- Taiga może zaspiewasz?- zaproponował mój ojciec
- Nie, lepiej nie - usmiechnelam się lekko
- No dalej - zaczął grać piosenkę która znałam bardzo dobrze no i cóż dałam się ponieść

?

Od Kaia

Spojrzałem na nią a następnie ponownie na wodę na którą padał blask księżyca.
- Ale nie jest zła... - powiedziała nagle na co lekko wywróciłem oczami.
Siedzieliśmy tu jeszcze jakieś kilkanaście minut po czym wróciliśmy, wszyscy siedzieli przy ognisku i śpiewali różne piosenki a ojciec dziewczyny grał na gitarze.

?

Od Taigi

- Jest jedną z ladniejszych dziewczyn w szkole - zauważyłam
- Nie jest zła
- Czyli Ci się podoba
- Nie odwracaj moich słów - Zaznaczył
- Dobra... Ale przecież nie jest zła
- Tai!
Zachichotalam kiedy wybuchł
- Drocze się tylko - pokazałam mu język

?

Od Kaia

Wzruszyłem lekko ramionami, Alison jest... okey, ładna. Ale traktuję ją tylko jako koleżankę i chyba to się nie zmieni.
- Ale tylko dogadujemy, nic z tego nie będzie. - stwierdziłem.
- Dlaczego?
- Po prostu...

?

Od Taigi

- Zastanawiam się - westchnelam kładąc na kamieniu
- Przecież ostatnio mówiłas że nie ma szans - zauważył
- Wyjście do kina nic jeszcze nie oznacza - zwróciłam wzrok w jego kierunku - A jak tam Alis?
- A co ma z nią być? - również na mnie spojrzał
- Dagdujecie się - wzruszylam ramionami

?

Od Kaia

- Cóż... myślę że się za bardzo napalił. I ten tekst "Jeszcze będziesz moja" - wzruszyłem lekko ramionami.
- On taki jest, zawsze taki był. - stwierdziła starając się go wybronić.
- Chyba że tak... - westchnąłem. - Jak go tak bronisz, to się z nim umów. - stwierdziłem niechętnie.
Sam nie wiem czemu tak...

?

Od Taigi

Odchylilam lekko głowę zamykając oczy
- Czasami lepiej jest się oddać przyrodzie - usmiechnelam się - oczywiście w normalnym znaczeniu - dodalam od razu kierując wzrok na niego
- Nie pomyslalem o niczym innym -podniósł ręce w geście obronnym, a ja ponownie spojrzalam na wodę - O czym tak myślisz?
- Chyba źle go potraktowalam
- Tego całego Kasa?- zapytał od razu na co skinelam głową
- Skreslilam go na starcie - zaczęłam machać nogą - Jesteś chłopakiem jak to wygląda z Twojej perspektywy?

?

Od Kaia

Usiadłem na jednym z większych kamieni i zanurzyłem dłoń w wodzie, była ciepła i dzięki księżycowi, można było dostrzec w niej ryby. Słychać było hukanie sowy i szelest drzew.
- Rzeczywiście, lepiej. - uśmiechnąłem się lekko kierując wzrok na nią.

?

Od Taigi

Moi rodzice byli zaskoczeni zresztą ja tez wiedziałam że nie miał lekko, ale nie sądziłam że może być aż tak źle
- Chodz poszukamy więcej drewna - podniósł się ojciec zrozumiałam aluzje aby zostawić ich samych. Razem z rodzicami ruszyłam do lasu jeszcze długo rozmawiali o tym jak musiało mu być trudno i że nie ma się co dziwić że jest taki a nie inny, jednak ja nie wtracalam się w ich dyskusję byłam zbyt pogrążona we własnych myślach. Kiedy wróciliśmy siedzieli już spokojnie jeszcze rozmawiając, widać że było już znacznie lepiej.
- O jesteście - ojciec chłopaka uśmiechnął się ciepło, a kiedy sam Kai zniknął z namiocie ruszyłam za nim.
- Poczekaj - odezwalam się zanim schował się w swoim namiocie
- Chciałem się tylko przebrać - odwrócił się w moja stronę
- Chodz - z uśmiechem ruszyłam w stronę lasu. Szedł za mną jednak ja się nie odzywalam, aż nie doszliśmy do małego wodospadu gdzie woda była krystaliczna, a księżyc pięknie się w niej odbijal
- Może i nie jest to świetna impreza, ale widok jest przyjemny - usiadlam się na kamieniu

?

Od Kaia

- No jasne, sorry. Chwilę, poprawka. Ja idę na imprezę a Taiga robi co chce. - ci jedynie skinęli głową.
Wróciliśmy do obozowiska nim zrobiło się całkowicie ciemno. W namiocie przebrałem się w jeansy i koszulę a na nią założyłem bluzę. Wciągnąłem buty i wyszedłem z namiotu.

Wszyscy siedzieli w swoich namiotach więc bez słowa ruszyłem w stronę plaży. [...] Wróciłem szybko, wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni.
- Co tak szybko? - spytał ojciec.
- Beznadzieja. - mruknąłem.
- A czego się spodziewałeś?
- Że będzie jakaś normalna muzyka?
- Nie tym tonem.
- Pytałeś to ci odpowiedziałem, w czym problem?
Nagle wstał rzucając butelkę z piwem.
- Może byś w końcu powiedział o co ci chłopaku chodzi? Ja i założę się że wszyscy. - spojrzał na rodziców dziewczyny i na nią. - Mają już dość twoich humorów! No słucham, czekamy, czemu taki jesteś?! - wydarł się na cały głos.
- Myślisz że było mi łatwo przez te wszystkie lata?! Na początku był Mike, był dla mnie wzorem ale po tym pieprzonym wypadku nie miałem już nikogo! Matka cały czas powtarzała że nie chciała mnie urodzić, że jestem jej zbędny. Sam musiałem sobie radzić bo każdy miał mnie gdzieś, każdy mnie odpychał przez całe życie byłem niepotrzebny. A jak była naćpana, było jeszcze gorzej, jedyne co pamiętam z dzieciństwa to szkła rzucane o wszystkie ściany i jak te jej pieprzone kochasie lali mnie paskami do spodni! Widzisz to? - podciągnąłem rękaw bluzy pokazując mu liczne blizny. Ale kogo to obchodziło? - puściły mi nerwy, również wykrzyczałem to co leżało mi na sercu, do moich oczu napłynęły łzy, nie miałem siły ich powstrzymywać.
Chwilę się zawahał, jednak podszedł do mnie, położył dłoń na ramieniu i przytulił. Po chwili również go przytuliłem zamykając oczy.

?

Od Taigi

Spojrzałam na swoich rodziców z wyrzutami
- Przepraszam kochanie, że Cię wystraszyliśmy - Zaczęła mama z niewinnym uśmiechem - Ale z tymi pumami to nawet ojca rozbawiłaś - Zachichotała
- Mało zabawne - Mruknęłam pod nosem, zeskakując z drzewa
- Nie skacz z takich wysokości! - Od razu zaczęła prawić mi morały
- Czyli to my wybieramy rozrywkę na wieczór - Przerwał jej Kai, na co moja mama skinęła głową - To my idziemy na imprezę na plaży, a wy macie wieczór dla siebie
- Brzmi świetnie, z chęcią napije się wina - Oczywiście moja matka była zadowolona, jednak został jeszcze jeden mały szczegół. Pociągnęłam chłopaka za kaptur, tak że znalazł się obok mnie
- Powinieneś wcześniej zapytać mnie o zdanie

?

Od Kaia

- Tam nie ma żadnej pumy. - powiedziałem z przekonaniem patrząc na nią z dołu. - Zaraz ci pokażę... - ruszyłem w stronę szeleszczących krzaków.
- Nie idź tam! - krzyknęła.
- Spokojnie. - zapewniłem. - O... chyba wygraliśmy. - stwierdziłem widząc naszych rodziców w krzakach.
- A nie mówiłam że to słaba kryjówka? - mama dziewczyny spojrzała z wyrzutem na nich.
- Rzeczywiście, pumy jak się patrzy...

?

Od Taigi

- Zapewne tam - Schyliłam się po kopertę, jednak zanim ją otworzyłam usłyszałam szelest w krzakach - Słyszysz? - Zapytałam od razu
- Pewnie jakiś królik - Wzruszył ramionami
- A co jeśli tam jest puma... - Spojrzałam na niego z powagą, a ten ledwo co powstrzymał się od śmiechu
- Puma? W tych okolicach? Przecież to niedorzeczne - Zaczął się śmiać, a ja zrobiłam mały dzióbek z niezadowolenia, jednak kiedy hałas się nasilił wręcz wskoczyłam na drzewo, siadając na gałęzi jakieś dwa metry nad ziemią, chłopak odwrócił się w moją stronę
- Czekaj... Kiedy Ty tam weszłaś? - Przekręcił głowę
- Nie zejdę, nie chce być zjedzona przez pumę

?

Od Kaia

Westchnąłem jedynie, ruszyliśmy dalej aż nie natrafiliśmy na kolejną kopertę.
- Znajdź najbliższą szczelinę w drzewie, tam będzie kolejna wskazówka. - przeczytałem.
Ruszyliśmy powoli przed siebie rozglądając się po drzewach.
- Może tam? - spytałem wskazując na drzewo z czymś białym w środku.

?

Od Taigi

Szliśmy dalej według strzałek co jakiś czas wykonując jakieś małe zadania, czytając jedno zaśmiałam, zakrywając usta ręką
- Co Cię tak bawi? - Zapytał, na co pokazałam mu kartkę - Znajdź szyszkę większą niż Twoje zwierze - Przeczytał zadanie
- To co może wrócimy się po tego królika? - Podniosłam pierwszą lepszą szyszkę
- Sama byś się chętnie przeszła - Powiedział nagle, a ja spojrzałam na niego pytająco - Na tą imprezę
- Może tak, a może nie - Wzruszyłam ramionami idąc dalej

?

Od Kaia

- To może łosia od razu? - rozglądnąłem się dookoła. - Zając może? - spytałem wskazując na zwierzaka kawałek od nas.
- I tak go nie złapiesz. - uniosła lekko lewy kącik ust po czym podała mi biedronkę. - Ona wystarczy. - stwierdziła.
- Jak chcesz. - wzruszyłem lekko ramionami pilnując żeby mi nie uciekła.

?

Od Taigi

- Jeśli będziemy ich długo szukać - Wzruszyłam ramionami zakładając długie spodnie, i bluzę ponownie siadając na leżaku
- Wezmę w razie potrzeby - Stwierdził chowając ją do kieszeni. Minut mijały strasznie wolno, w końcu mogliśmy ruszać - Często w to gracie?
- Zawsze jak tutaj jesteśmy - Wzruszyłam ramionami - Jest i pierwsza koperta - Ściągnęłam ją z drzewa i przeczytałam na głos - Weźcie ze sobą zwierzątko z lasu - Uśmiechnęłam się delikatnie
- Mamy wiewiórkę złapać?
- Nie lepiej biedronką, albo mrówkę?

?

Od Kaia

Wywróciłem oczami, chowając dłonie do kieszeni.
- Kai będzie z tobą. - odpowiedział ojciec. - Prawda? - skierował na mnie wzrok.
Skinąłem lekko głową po czym odwróciłem wzrok. Nasi rodzice poszli w las a my mieliśmy zaczekać kilka minut. Wziąłem w rękę swoją latarkę.
- Przyda się? - spytałem.


?

Od Taigi

- Myślałam, że się lubicie - Moja mama położyła się obok mnie
- Nie decyduje za drugą osobę - Wzruszyłam jedynie ramionami - Tata już złożył te namioty, czy mam mu pomóc? - Uśmiechnęłam się
- Dał radę - Zaśmiała się krótko - Zaczyna się ściemniać, zagrajmy w podchody! - Wstała krzycząc na cały głos
- No nie wiem, nie mamy już tych lat - Ojciec Kaia podrapał się po karku
- Narzekasz - Otarła namiot chłopaka - Wstawaj, idziemy grać i nie słyszę słowa nie - Wskoczyła na stary pień - Dzielimy się na grupy, wy młodzi szukacie nas starszych, mamy 20 minut do przodu, jako iż nie jesteśmy tacy skoczni jak wy. Kochanie weź kartki i koperty, będziemy oczywiście wymyślać wam po drodze zadania, a teraz najlepsza część kto wygra, wymyśla rozrywkę na resztę dnia, a w sumie na noc, a pozostali muszą się zgodzić - Wyjawiła swój plan, a ja jedynie westchnęłam
- Czyli przewiduje, że ja będę sama z Usui - Pogłaskałam psa go głowie

?

Od Kaia

I tak tam pójdę, niech nie myśli że będę się go słuchał jak posłuszne dzieciątko, niańki też nie potrzebuję. Założyłem swoje słuchawki i położyłem w swoim namiocie zamykając oczy.

?

Od Taigi

Wygrzewałam się na słońcu, ciesząc się ładną pogodą.
- Nie puszczę Cię samego - Usłyszałam nagle - Jeśli Taiga pójdzie to okej, będę mieć pewność, że ktoś ma Cię na oku
- Ile ja mam lat?! - Wręcz warknął
- Zna dobrze okolice, nie będę z Tobą dyskutować - Chyba pierwszy raz słyszałam taki stanowczy głos u Pana Scotta - Taiga, chcesz się gdzieś przejść wieczorem? - Zapytał, a ja spojrzałam na nich
- Nie dziękuje, nie mam ochoty - Uśmiechnęłam się miło wracając do opalania, przecież nie będę mu cały czas szła na rękę, a w niańkę też się bawić nie chce

?

Od Kaia

Pokręciłem jedynie głową po czym wyszedłem z wody. Dzięki słońcu szybko wyschnąłem, założyłem koszulkę i buty, po czym razem z Maxem ruszyliśmy w stronę piaszczystej plaży gdzie było sporo ludzi. Większość się opalała, druga część grała w siatkówkę a niektórzy pływali, jeszcze inni po prostu spacerowali, nagle podszedł do mnie jakiś chłopak dając ulotkę o imprezie wieczorem.
Po kilkunastu minutach wróciliśmy do reszty, wszyscy zajęli się rozpakowywaniem swoich rzeczy, ja zdążyłem to już zrobić.
- Gdzie ty byłeś? Myślałem że się zgubiłeś. - Podałem mu gazetkę którą przed chwilą dostałem i ruszyłem do auta po miski i karmę Maxa.

?

Od Taigi

Podpłynęłam do niego z powagą
- Co Cię gryzie? - Zapytałam od razu, nie owijając w bawełnę
- Nic mnie nie gryzie - Burknął przeczesując włosy ręką
- Stara się dla Ciebie - Spojrzałam na dwóch mężczyzn, którzy ciągle bawili się z namiotami - Nie zaboli jeśli dasz szanse jemu i ludziom z tego miasta, może nie umiemy się tak bawić jak Twoi starzy znajomi...
- Co Ty możesz wiedzieć - Odwrócił jedynie wzrok
- Pamiętaj tylko, że nie zawsze będzie do Ciebie wyciągnięta ręka, w końcu ktoś ją schowa - Uśmiechnęłam się jedynie wdrapując się na pomost i owijając ręcznikiem - Chodź Usui! Pójdziemy po drewno - Uśmiechnęłam się idąc w stronę pozostałych

?

Od Kaia

Wzruszyłem lekko ramionami.
- Twój tata prosił mnie, żebym przyniósł ci ręcznik. - powiedziałem kładąc go na pomoście.
- Dzięki. - odpowiedziała.
Już miałem iść, kiedy zatrzymał mnie jej głos.
- No dalej, woda jest ciepła. - uśmiechnęła się.
- Jakoś, nie mam ochoty... - przyznałem.
- No nie daj się prosić! - zaśmiała się odchylając do tyłu. - No chodź!
Westchnąłem jedynie, po czym ściągnąłem koszulkę zostając w samych kąpielówkach i wskoczyłem do wody.

?

Od Taigi

Od rana było wielkie zamieszanie, bo oczywiście nie wiadomo czy wszystko mamy, na takie wypady nikt z nas nie bierze ani telefonu, ani innych sprzętów, w sumie nawet nie wiem skąd się to wzięło, ale miło jest się oderwać od tego wszystkiego i wyjechać w las. Po drodze dołączyli do nas Kai z tatą, znaliśmy jedno miejsce, gdzie praktycznie nikogo oprócz nas nie ma. Na miejscu, chciałam zabrać się za namiot jednak mój tata sprawnie mi w tym przeszkodził
- Zostaw, te namioty są moje - Ściągnął swoją bluzę, na co się zaśmiałyśmy z mamą
- Pomóc Ci? - Usłyszałam głos drugiego mężczyzny
- Jeszcze namiot rozłożyć umiem - Mruknął chłopak, a ja jedynie zrobiłam mały grymas. Ściągnęłam swoje ubrania zostając w samym stroju
- To jak tata się bawi z namiotami, to my z Usui idziemy do wody - Z uśmiechem ruszyłam w stronę pomostu
- Tylko nie skacz! - Usłyszałam głos mamy, jednak było już za późno, ponieważ zdążyłam skoczyć, wynurzyłam się i odgarnęłam włosy, za mną wskoczył pies, który pływał po swojemu. Nagle do wody wleciał również drugi pies, aż byłam zaskoczona innym zwierzakiem
- Maks, tylko się zachowuj - Usłyszałam głos chłopaka, który stał na pomoście
- Nie mówiłeś, że masz psiaka - uśmiechnęłam się widząc jak nasze psy zaczynają się bawić

?

Od Kaia

Opadłem na łóżko, zastanawiając się nad tym wszystkim. Teraz widzę jakich miałem zajebistych przyjaciół, że nagle zapomnieli o moim istnieniu. Pieprzyć ich... wstałem i poszedłem pod prysznic, umyłem zęby i poszedłem spać. Nagle gwałtownie otworzyłem oczy, dysząc. Przetarłem dłonią mokre od łez oczy po czym usiadłem i przeczesałem włosy dłonią. Znowu mi się śnił, ten pieprzony wypadek... spojrzałem na zegarek, była 3 nad ranem. Wziąłem głęboki oddech po czym znów się położyłem gapiąc w sufit. Dzisiaj piątek, a jutro z rana mamy jechać na ten cały biwak... ostatni raz na biwaku byłem z Mike'm... było całkiem, ciekawe jak będzie z nimi...

?

Od Taigi

Właśnie wróciłam z biegania z psem, puściłam go w domu, a ten od razu poleciał do miski z wodą, sama poszłam po butelkę, aby się napić. Nawet nie zauważyłam, że w kuchni siedzi pan Scott
- Och dzień dobry, nie zauważyłam pana - Powiedziałam nieco zmieszana
- Nic się nie stało - Machnął ręką - Właśnie mówiłem Twoim rodzicom, że z chęcią pojedziemy z wami na biwak - Uśmiechnął się ciepło
- Ciesze się - Odwzajemniłam gest - A Kai nie przyszedł? - Zapytałam w sumie sama nie wiem dlaczego
- Jest zajęty - Westchnął - Słyszałem, że był u was na obiedzie, zakolegowaliście się?
- W sumie to nie wiem... - Odpowiedziałam szczerze - Jest fajny, ale ciężko coś wywnioskować z jego reakcji
- Tak ma ciężki charakter - Westchnął
- Niech pan spędzi z nim trochę czasu w ten weekend, jak ojciec z synem - Uśmiechnęłam się wracając do siebie na górę

?

Od Kaia

Gdy wróciłem do domu, założyłem słuchawki na uszy, stanąłem przy swoim sprzęcie i zacząłem robić to, co lubię.
Przerwało mi pukanie do drzwi mojego pokoju, stał w nich ojciec. Obwieszony był przeróżnymi torbami z zakupami. Spojrzałem na niego odkładając słuchawki.
- Słyszałem że mama Taigi proponowała biwak, mówię ci, fajna sprawa. Dlatego poprosiłem szefa o wolne, na szczęście się zgodził no i po drodze zrobiłem zakupy z tej okazji, w sumie chyba już niczego nie brakuje, trzeba będzie namiotów poszukać w garażu ale to tam, chwila. Właśnie idę powiedzieć im że dostałem wolne, idziesz ze mną?
- Normalni ludzie używają telefonów. - mruknąłem jedynie.
- Wolę iść, idziesz?
- Nie. - burknąłem.
Ten jedynie westchnął i wyszedł, pokręciłem głową i wróciłem do swojego zajęcia.

?

Od Taigi

- Jak chcesz - Uśmiechnęłam się lekko - Nie przejmuj się moją mamą, jakoś jej wyjaśnię, jeśli nie chcesz jechać, trochę się pofocha, ale w końcu jej przejdzie - Zapewniłam ze śmiechem, jednak mówiłam na tyle cicho, żeby mnie nie usłyszała
- Zobaczę jeszcze - Podniósł delikatnie lewy kącik ust - Będę lecieć - Wstał i podszedł do drzwi - Dziękuje za obiad, do widzenia! - Zawołał wychodząc
- Do jutra - Dodałam jedynie i zamknęłam drzwi. Pomogłam mamie posprzątać
- Całkiem miły - Stwierdziła po chwili
- Nie jest zły - Wzruszyłam ramionami
- Myślałam, że z Kasem jesteś blisko... - Spojrzała na mnie
- To tylko kolega - Burknęłam
- On pokazuje co innego - Wzruszyła ramionami na co westchnęłam
- Nie interesuje mnie w ten sposób - Przewróciłam oczami, reszta dni minęła spokojnie

?

Od Kaia

- No nie wiem. - przyznałem.
- Oj tam. - kobieta machnęła ręką z uśmiechem i zaczęła zbierać talerze. - Tai, może zaprosisz jeszcze Kasa?
- Raczej nie. - odpowiedziała.
Ta jedynie westchnęła i znów zniknęła w kuchni, skierowałem wzrok na dziewczynę.
- Chyba już pójdę... - stwierdziłem.

?

Od Taigi

- Taiga nie bądź proszę nie miła - Wręcz skarciła mnie wzrokiem
- Co za dużo to nie zdrowo nie sądzisz? - Zmarszczyłam lekko brwi
- Oj no dobrze - Przewróciła oczami - Następnym razem pokaże Ci resztę - Zachichotała odnosząc album na swoje miejsce
- Moja mama - Westchnęłam jedynie ponownie wracając do jedzenia
- Kai, wiesz jak Twój tata pracuje w weekend?
- Nie wiem, ale zapewne będzie cały dzień w pracy - Wzruszył jedynie ramionami
- Pogadam z nim.. Jeśli nie uda mu się wziąć wolnego to pojedziesz tylko z nami - Stwierdziła z uśmiechem, który znałam już bardzo dobrze - W ten weekend robimy sobie mały wypad nad jezioro pod namioty, a im nas więcej tym weselej

?

Od Kaia

Po chwili mama dziewczyny wróciła z albumem, Taiga przejechała dłonią po twarzy zrezygnowana.
- Tutaj jej pierwsza lekcja, urocza, prawda? - spytała z rozmarzeniem.
- Oczywiście. - mój lewy kącik ust drgnął w uśmiechu.
- Ooo, a tutaj ma 2 latka... - zaczęła lecz dziewczyna zabrała jej album.
- Wystarczy. - stwierdziła.

?

Od Taigi

Spojrzałam na chłopaka z uśmiechem mówiąc "a nie mówiłam" Ruszyłam do kuchni, gdzie umyłam ręce, to samo zrobił chłopak. Usiedliśmy do stołu, gdzie wszystko było już gotowe
- A więc chodzicie do jednej klasy? - Zaczęła moja mama, przerywając cisze, skinęłam jedynie głową - Ciesze się, że się zakolegowaliście. Słyszałam, że lubisz skakać po dachach i robić te różne akrobacje, nie wiem jak to się nazywa, nie znam się na tym - Zaśmiała się patrząc na chłopaka
- No tak - Powiedział nieco zaskoczony
- Taiga też się w to bawi, chociaż nie ukrywam, że wolałam jak grałaś na skrzypcach i tańczyłaś w balecie - Westchnęła - Wymieniła no motor i sport, a tak ładnie wyglądałaś w spódnicy baleriny... Pokaże Ci zdjęcia!

?

Od Kaia

Wywróciłem lekko oczami, po czym wróciłem do wycierania dłoni. Nagle mama dziewczyny weszła do garażu poganiając nas żebyśmy przyszli jeść bo stygnie. Nie miałem wyboru musiałem iść za Taigą.

?0

Od Taigi

Odwrocilam na chwilę wzrok, po czym westchnelam cicho
- Prawda, nie miałeś za łatwo, ale Twój tata o Tobie mówił- Ponownie na niego spojrzalam
- Nie kpij ze mnie - mruknął
- Mówię poważnie, wtedy nie wiedziałam że jesteśmy w jednym wieku, ale mówił że na Ciebie płaci ale że nie chcesz się z nim widywac -Kai nawet nie odpowiedział - On nie jest taki zły, wystarczy dac mu szansę - podnioslam delikatnie kącik ust
- Sprawdz jak chodzi - odsunął się lekko, a ja wsiadlam na motor. Rzeczywiście chodził o wiele ciszej
- Jak marzenie - nie zmienialam wyrazu twarzy - To teraz zapraszam na obiad
- Pójdę już - stwierdził ze spokojem wyciarajac ręce
- To nie było pytanie, zresztą tylko ja mam klucze od bramy więc musisz przejść przez dom a moja mama Cię nie wypuści, więc pogodz się z tą myślą

?

Od Kaia

- Mieliśmy naprawiać motor a nie rozmawiać o mnie... - zauważyłem.
- Chcę się czegoś o tobie dowiedzieć, to źle? - trudno mi było wyczytać cokolwiek z jej głosu.
- Nie lubię o tym gadać.
- Jednak nalegam. - uśmiechnęła się.
- Wcale nie chciałem, ale musiałem.
- To się dowiedziałam. -,mruknęła na co wywróciłem oczami.
- Nie jestem z dobrej rodziny, rozumiesz? Moja matka ćpała i znając życie dalej to robi, rozwaliłem auto jednemu palantowi a jako że miał wpływowych rodziców sprawa poszła do sądu a jak tam się dowiedzieli o matce wysłali mnie do ojca którego praktycznie nie znam.

?

Od Taigi

Przebrałam się w wygodne ciuchy i zeszłam do garażu informując mamę o przybyciu znajomego. Oczywiście się ucieszyła. Grzebałam właśnie przy motorze, kiedy drzwi się otwarły
- Twoja mama mnie wpuściła - Usłyszałam głos chłopaka po czym wstałam
- Spoko, mam wszystkie narzędzia. Mam nadzieję, że nie oddasz mi swoich ciuchów do prania jak się pobrudzą - Zaczęłam ze śmiechem
- Wziąłem jakieś stare - Zapewnił siadając obok mnie - Więc co tutaj mamy
- Mogę o coś zapytać? - Zaczęłam po kilku minutach podając mu następny klucz
- No pytaj
- Dlaczego się przeprowadziłeś? Przecież życie w takim wielkim mieście musiało być niesamowite

?

Od Kaia

Pokręciłem jedynie głową i standardowo zająłem ostatnią ławkę. Historia i matma to chyba najgorsze co może być. W końcu zadzwonił dzwonek choć wydawało mi się że trwało to wieczność. [...] Ruszyłem a stronę domu dziewczyny, chyba głupio byłoby teraz się nie zjawić.

?

Od Taigi

Spojrzałam na niego robiąc mały grymas, tak w sumie to mogłoby być to
- Znasz się na tym - Stwierdziłam
- Trochę - Wzruszył ramionami
- Wpadnij do mnie dzisiaj popołudniu, wiesz gdzie mieszkam, pomożesz mi z nim, za dobrym mechanikiem nie jestem - Wyznałam z uśmiechem idąc dalej w stronę sali
- No nie wiem - Mruknął za mną
- To jest zaproszenie, nie przyjmuje odmowy, poza tym moja mama się ucieszy, że ktoś zje z nami obiad - Mówiłam cały czas idąc przodem i nawet na niego nie zerkając. W końcu wyrównał ze mną kroku z małym zaskoczenie
- Czekaj jaki obiad?
- Dzisiaj mam frytki i rybę
- Nie pytam się co masz na obiad - Przewrócił oczami
- No chyba mojej mamie nie odmówisz - Spojrzałam na niego z uśmiechem - Więc dzisiaj o 15, mam narzędzia - Weszliśmy do sali, a ja udałam się na swoje miejsce

?

Od Kaia

Skinąłem głową po czym ruszyliśmy w stronę szkoły. No, ciekawe pierwszy raz ktoś powiedział że coś co zrobiłem było miłe.
- Co mamy? Nie znam jeszcze do końca planu... - przyznałem.
- Historia. - odpowiedziała idąc tyłem.
- Odnośnie twojego motoru, myślę że coś jest nie tak z tłumikiem. Ale pewien nie jestem.

?

Od Taigi

Spojrzałam na Kasa nieco groźnie
- Kai ma rację, Twoje zaloty przestają mnie już bawić, są irytujące i zamienia się to w nękanie, jesteś tylko i wyłącznie moim kolegą, dojdzie to w końcu do Ciebie? - Mój wzrok powoli zamieniał się w błagalny
- Pojawił się ktoś nowy, a Ty kończysz to wszystko co między nami było? - Wydarł się prawie na cały parking
- Jak mogę coś skończyć, skoro nawet nie było początku? - Zapytałam ze spokojem
- Zobaczysz, jeszcze będziesz moja - Minął mnie, a ja jedynie westchnęłam
- Wszyscy Twoi koledzy są psychiczni? - Zapytał krzyżując ręce i patrząc na mnie
- Poniosło go - Mruknęłam jedynie - Wcześniej taki nie był - Dodałam już jakby sama do siebie - Czego by nie było, przepraszam za niego, pogadam z nim na spokojnie, ale dzięki
- Za co? - Zapytał zaskoczony
- Za to, że powiedziałeś mu kilka słów, większość po prostu milczy, to było miłe. Idziemy do klasy? Zaraz będzie dzwonek

?

Od Kaia

Przyglądałem się chłopakowi, skądś go kojarzę ale nie jestem pewien skąd. Przypuszczam, ale nie wiem.
- A ty co się tak gapisz? - warknął w moją stronę.
- Zastanawiam się czy serio jesteś taki głupi, czy tylko tak udajesz. Nie widzisz że ona nie lubi tych twoich zalotów? - uśmiechnąłem się chamsko.
- Oj, mylisz się. Ona tak się tylko ze mną droczy, nie Tai? - mrugnął do niej na co parsknąłem śmiechem.
- No rzeczywiście, tak ją pociągasz jak spłuczka od kibla. Ale dobra, nie wtrącam się w wasze sprawy. - podniosłem ręce w geście obronnym, już miałem iść ale dziewczyna mnie zatrzymała.


/?

Od Taigi

Następnego dnia o mało co nie spóźniłam się do szkoły, chociaż nie robię tego za często zdecydowałam się pojechać skuterem. Na parking praktycznie wjechałam z piskiem opon.
Ściągnęłam kask, przeczesując włosy dłonią. i poprawiając swoją torbę
- Niezły - Odwróciłam się w stronę dźwięku, nieopodal mnie stał Kai, który podszedł nieco bliżej - Nie chodzi trochę za głośno?
- Tak, miałam już zajrzeć jakiś czas temu, jednak nigdy nie mam czasu - Przyznałam - Też jeździsz? - Przechyliłam lekko głowę z uśmiechem, kiedy poczułam na swojej tali czyjeś ręce, odruchowo skoczyłam metr do przodu z piskiem
- Ej nie bój się - Zaśmiał się jedynie Kas - Mogłaś napisać, że nie masz transportu, przyjechałbym po Ciebie, wiesz że nie lubię jak tym jeździsz - Mruknął
- Ona mi imię - Burknęłam - Wolałabym się czołgać do tej szkoły, niż jechać z Tobą i nie obrażaj mojego maleństwa - Odwróciłam się idąc w stronę szkoły - I mnie nie dotykaj! - Dodałam, gdy byłam już kilka metrów od niego

?

Od Kaia

Gdy wróciłem od domu rzuciłem torbę na łóżko i zszedłem na dół, w lodówce był przygotowany obiad z kartką "Podgrzej sobie, smacznego :)" wywróciłem lekko oczami po czym schowałem go z powrotem twierdząc że zjem później. Razem z Maxem wyszliśmy przed dom, otworzyłem klapę auta i zacząłem z nim grzebać, Max jak zawsze siedział na miejscu kierowcy z łapami na kierownicy i co chwilę trąbił.
- Cześć. - nagle usłyszałem znajomy głos za sobą.
- Hej. - odpowiedziałem opierając się o auto.
- Wybacz za to na chemii, trochę się zestresowałam, nie wiem czemu. - westchnęła.
- Nie szkodzi, zdarza się. - wzruszyłem lekko ramionami.
- Idę właśnie do Taigi, wpadniesz do nas? - uśmiechnęła się.
- Raczej nie, zajęty trochę jestem. - odparłem obojętnie.
- Szkoda... to pa. - pokiwała mi i poszła.
Pokręciłem jedynie głową i wróciłem do swojego poprzedniego zajęcia.

?

Od Taigi

Kiedy wyszli dalej robiliśmy swoje, eksperymenty były okej, ale zadania okropne, kiedy skończyłyśmy i zapisywałyśmy co zaobserwowałyśmy szturchnęła mnie lekko w ramię
- Co? - Zapytałam patrząc na nią
- Myślisz, że się spikną? - Zapytała z uśmiechem
- Ich sprawa - Wzruszyłam ramionami - Nie bądź taka ciekawska - Również się uśmiechnęłam
- Idź z nim do tego kina, co Ci szkodzi? - Oparła się o rękę
- Nie, to znaczy nie - Przewróciłam oczami. Następne lekcje minęły w miarę spokojnie. W domu zjadłam z rodzicami obiad, po czym ojciec pojechał do pracy, a mama zajęła się czymś na dole, ja siedziałam w swoim pokoju. Robiłam lekcje, i cały czas byłam zalogowana na czacie szkolnym, gdzie praktycznie nikt nie wiedział z kim pisze, no chyba że się przedstawili, mój nick był dosyć prosty " Zaklęta", nagle zaczęło mi pikać, że dostałam wiadomość, przechyliłam głowę otwierając ją.
- Cześć, co tam? - Zastanowiłam się chwilę czy odpisać, ale czemu by nie
- Hej, chemia mnie zatruwa - Odpisałam przygryzając długopis

? To teraz czat? xDD

Od Kaia

Gdy skończyliśmy rozwiązywać zadania, przeszliśmy do pomieszczenia obok. Było większe i miało dwuosobowe ławki, takie specjalne z palnikami i takimi sprawami. Usiadłem z tyłu, niespodziewanie dosiadała się do mnie jakaś dziewczyna.
- Cześć, jestem Alison. Mogę robić z tobą dzisiaj eksperymenty? - uśmiechnęła się.
- Niech będzie. - wzruszyłem lekko ramionami.
Dziewczyna usiadła po czym odwróciła się do koleżanki obok która siedziała z Taigą i zaczęła piszczeć. Przejechałem dłonią po twarzy, wziąłem od nauczycielki dwie pary gogli która je rozdawała i podałem jedną dziewczynie. Nawet lubiłem chemię, najbardziej eksperymenty. Robiliśmy wszystko ze wskazówkami nauczycielki.
- Mogę? - spytała.
Skinąłem jedynie głową i podałem jej probówkę. Ta zaczęła ją wlewać do większej probówki, lecz nagle wlała wszystko na raz przez co wszystko wybuchło i byliśmy cali w pianie.
- Zarąbiście. - mruknąłem ściągając gogle i wycierając twarz.
- Idźcie się umyć a później do pielęgniarki, możecie mieć reakcję alergiczną. - westchnęła otwierając drzwi.

?

Od Taigi

Odłożyłam torbę pod ścianą, a sama usiadłam na parapecie, gdzie zaraz znalazło się nieco więcej osób, zastanawiało mnie dlaczego on siedzi sam... Przecież nawet do żądnej dziewczyny się nie odezwał, a wszystkie na niego lecą, jakby chciał to bez trudu byłby jak to mówią "jednym z najbardziej popularnych". Na lekcji miałam miejsce bardziej z tyłu, nigdy nie lubiłam chemii, nawet jak chciałam to nie umiałam jej zrozumieć. Za mną siedział Kai, który nagle rzucił na mój stolik karteczkę, rozwinęłam ją zaskoczona
- "Dlaczego odmówiłaś Kasowi?!" - Ławki były pojedyncze, a ta siedziała na drugim końcu, taaa nie ma to jak karteczki. Spojrzałam jedynie na nią znaczącym wzrokiem, a karteczkę schowałam do zeszytu, mieliśmy rozwiązywać zadania, a mi za cholerę nie chciał wyjść wynik
- Co to ma w ogóle być - Mruknęłam sama do siebie, ponownie wymazując wszystko

?

Od Kaia

Nie powiem, zdziwiło mnie to dziewczyna tak szybko pobiegła do góry, jak by uciekała przed tamtym fagasem.
- Dzięki. - powiedziałem jedynie siadając pod ścianą.
Wyciągnąłem z kieszeni telefon na który jakiś czas temu dostałem SMS. Jak się okazało był on od ojca, napisał że wróci późno.

?

Od Taigi

Stałam przy ścianie, mając dość Kasa, ze skrzyżowanymi rękami czekałam aż skończy swój monolog, jak to on nie zrobił niczego złego
- Poczekaj - Zatrzymałam go w końcu - Nie wiem o co chodziło z tymi motorami, ale jak jeszcze raz tkniesz moje maleństwo to Cię zabije - Zapewniłam
- Dobrze już nie będę - Przewrócił oczami - To co dzisiaj kino?
- Katnnis mi nic nie mówiła, że się gdzieś wybieramy - Podniosłam jedną brew
- Bo chciałem iść tylko z Tobą - Zrobił krok w moją stronę, a ja jeszcze bardziej docisnęłam się do ściany
- Nie... Mam dużo zajęć... Muszę pomóc w domu... I lekcje zrobić... A moi rodzice wyjeżdżają, nie ma się kto Usui zająć - Zaczęłam szukając jakiejkolwiek wymówki
- Hej... Tai, wiesz gdzie mamy następną lekcje? - Obok mnie znalazł się Kai, jeszcze nigdy nie cieszyłam się z kogoś obecności tak bardzo
- Pewnie, pokaże Ci. Na razie - Wzięłam swoją torbę i szybko poszłam na drugie piętro, gdzie już odetchnęłam z ulgą - Mamy teraz chemie, nauczyciel jest w miarę - Wyciągnęłam z torby jabłko wygryzając się w nie

?

Od Kaia

Błądziłem wzrokiem po klasie, starając się ocenić mniej więcej klasę. Lecz nie mogę dużo powiedzieć, odwróciłem wzrok spoglądając za okno gdzie było boisko do footbolla, więc mają swoją drużynę... z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek, wszyscy szybko ulotnili się z klasy, wyszedłem jako ostatni.
- Nie życzę sobie takich tekstów. - powiedziała gdy ją mijałem.
Spojrzałem na nią a następnie bez słowa wyszedłem z sali kierując się na szkolną stołówkę. Wziąłem sobie kanapkę i sok po czym usiadłem w wolnym stoliku. Nagle dosiadł się jakiś chłopak i zaczął mi przyglądać.
- Co? - spytałem już poddenerwowany.
- Znam cię. - stwierdził uśmiechając się dziwnie.
- Świetnie. - wywróciłem oczami i wziąłem łyk soku.
- Z youtube. Robisz fajne miksy. - zaśmiał się, sam nie wiem z czego. - Jestem Maciek.
- Super. - mruknąłem, wyrzucając puste opakowania ze śniadania i wychodząc ze stołówki, owy chłopak wylazł za mną, normalnie gęba mu się nie zamykała, miałem go dość.
- Odwal się, dobra? Nie łaź za mną. - warknąłem.

?

Od Taigi

Usiadłam w swojej ławce pod oknem i zaczęłam bawić się długopisem, kiedy w końcu weszła do klasy nauczycielka z arkuszami papieru.
- Witam wszystkich - Zaczęła jak zawsze - Dzisiaj przywitamy nowego ucznia, jest to Kai Asher, przyjechał do nas z Nowego Yorku - Wskazała na chłopaka, który siedział w ostatniej ławce, przez co musiał wstać. Trudno było nie usłyszeć westchnień dziewczyn. - Dzisiaj piszemy test, ale jako iż to Twój pierwszy dzień, to umówię się z Tobą na inny termin, masz się czym zająć?
- Umiem się sobą zająć - Odpowiedział, nauczycielka zostawiła to bez komentarza i zaczęła rozdawać kartki. Nachyliłam się nad kartką i zaczęłam pisać

?

Od Kaia

Obudził mnie budzik, wyłączyłem go i ponownie zamknąłem oczy jednak Max nie dał mi dalej spać. Niechętnie wstałem. Wziąłem zimny prysznic, wyszczotkowałem zęby po czym założyłem jeansy, t-shirt i bluzę.
Zszedłem na dół.
- Może cię podwiozę? - zaproponował.
- Nie trzeba, pojadę swoim. - powiedziałem jedynie po czym wyszedłem.
Wsiadłem do mojego auta i ruszyłem w stronę szkoły. [...] Szedłem przez korytarz mając cały czas wzrok w kartce, nagle zadzwonił dzwonek, wszedłem do odpowiedniej sali po czym zająłem puste miejsce w ostatniej ławce.

?

Od Taigi

- Cześć, widzimy się w szkole - Pokiwałam mu, a kiedy wszyscy zniknęli za drzwiami, ponownie usiadłam się za biurkiem, jednak tym razem na moich nogach leżał pies. Poranek niczym się nie różnił od pozostałych, idąc do łóżku ze słuchawkami w uszach napadła mnie Katnnis z dziewczynami
- Znasz tego nowego?
- Niezłe ciacho z niego!
- Ponoć jest niegrzeczny lubię takich! - Zaczęły wszystkie na raz, że nawet nie wiedziałam kto co do mnie mówi
- Spokojnie, o kim mówicie? - Spojrzałam na nie zaskoczona
- O tym nowym, ma na imię Kai - Wyjaśniły
- Jest w naszym wieku, chyba będzie chodzić do naszej klasy, tylko żeby wam ślina na lekcji nie poleciała - Zaśmiałam się jedynie idąc dalej z Katnnis w kierunku szkoły, której opowiadałam wczorajszy dzień

?

Od Kaia

Skinąłem lekko głową i pogłaskałem szczeniaka który za wszelką cenę usiłował ugryźć moją dłoń. Do pokoju wszedł ojciec dziewczyny i mój, dał znak głową, że idziemy. Wstałem i ruszyłem w jego kierunku.
- To na razie. - powiedziałem rzucając jej szybkie spojrzenie i idąc za ojcem na dół.

?

Od Taigi

Spojrzałam na psa, którym niepewnym krokiem zmierzał ku chłopakowi
- To Usui, mój przyjaciel - Słysząc swoje imię od razu wskoczył na moje kolana, liżąc po twarzy - Ma dopiero kilka miesięcy, więc nie zdziw się jak Cię zaraz zaatakuje - Zaśmiałam się starając się odepchnąć jego łeb od swojej twarzy
- Husky? - Zapytał
- Tak - Skinęłam głową, kiedy pies znudził się mną rzucił się na łóżko, aby wylizać nową mu osobę. - Usui, nie wolno tak, siad - Zaczęłam, jednak ten w ogóle mnie nie słuchał - Siad mówię - Powiedziałam nieco głośniej, jednak ten zamiast usiąść zaczął się turlać co wywołało cichy śmiech u chłopaka - On jeszcze się uczy - Zaznaczyłam patrząc z małym uśmiechem na psa

?

Od Kaia

- Lubisz czytać? - spytałem spoglądając na książki, podnosząc jedną która leżała pod moimi nogami i podając ją jej.
- To są książki szkolne. - westchnęła zabierając ją ode mnie.
Tak jak kazała, usiadłem na łóżku a ona sama usiadła na fotelu biurka.
- A to kto? - spytałem wyciągając rękę do zmierzającego w moją stronę psa.

?


Od Taigi

Cóż w sumie nawet nie wiedziałam, że jego syn jest w moim wieku, owszem wspominał coś o nim, ale w sumie nie za dużo, a ja nie drążyłam tematu. Starałam się znaleźć w nim jakieś cechy Pana Scotta, z wyglądu w sumie coś by się znalazło. Nagle odwrócił się w moją stroną, a ja jedynie z delikatnym uśmiechem napiłam się kawy. Zaczęły się rozmowy na temat biznesu
- Tai weź Kaia do siebie, pogadajcie, może opowiesz mu o szkole - Zaczął mój ojciec, a ja spojrzałam na niego błagalnie, wygląda raczej na kogoś kto hmm... Nie boi się niczego? Tak coś w tym stylu, więc wątpię żebyśmy mieli dużo wspólnych tematów
- Świetny pomysł - Potwierdził jego Ojciec - Idźcie
Nie był sensu się kłócić więc wstałam prowadząc do swojego pokoju. Na ścianie wisiał jeden z moich obrazów, łóżko jedynie przykryte kocem, a na biurku i ziemi pełno książek. W antyramie znajdowały się zdjęcia moje z przyjaciółmi, w sumie nie było to nic nadzwyczajnego
- Proszę nie zwracaj uwagi na bałagan - Zaczęłam zbierając wszystkie książki

?

Od Kaia

Również wyciągnąłem w jej stronę rękę. Ojciec dziewczyny wpadł na jakże genialny pomysł, żebyśmy zostali na kawę. Miałem nadzieję, że odmówi, ale nie bo po co? Usiedliśmy do stołu, błądziłem wzrokiem po pomieszczeniu. Było tu dużo zdjęć, ogólnie urządzone było bardzo ciepło. Po pewnym czasie skierowałem na chwilę wzrok na dziewczynę, czując jej wzrok na sobie.

?

Od Taigi

- Miły - Powiedziałam do siebie, biorąc szklankę z colą i wracając do znajomych. Jednak szybko się zmyłam, natręctwo pijanego Kasa, zaczynało mnie irytować[...]
W domu od rana zajęłam się lekcjami, przygryzając paluszki powtarzałam na biologię i co jakiś czas liczyłam zadania z matematyki. Zazwyczaj w takich momentach nikt nic ode mnie nie chce, jednak dzisiaj byłam wielce zaskoczona słysząc wołanie ojca
- Taiga chodź szybko! - Zawołał
- To coś ważnego? Nieco zajęta jestem - Odpowiedziałam przygryzając słoną przekąskę
- Tak, godzina Cię nie zbawi - Słysząc to przewróciłam jedynie oczami. W krótkich spodenkach i w za dużej koszulce z batmanem zeszłam na dół - Mamy gości - Oświecił mnie
- Mogliście powiedzieć wcześniej ubrałabym się jakoś normalniej - Mruknęłam wchodząc do salonu, byłam nieco zaskoczona widząc tam chłopaka z wczoraj - Och Pan Asher, dzień dobry - Odezwałam się w końcu
- Witaj Taigo, poznaj mojego syna Kaia, z tego co wiem będziecie w jednej w klasie - Poklepał go jakby chciał przez to powiedzieć "Więc uważaj będzie Cię mieć na oku" nie powiem wyglądało to komicznie
- Cześć, Tai - Podałam mu rękę

?

Od Kaia

Znów skierowałem wzrok na swoją butelkę piwa, zastanawiając się czy Olo zadzwoni jeszcze dziś i czy w ogóle zadzwoni.
- Jesteś nowy, no nie? - usłyszałem jej głos.
- Ta, dopiero dzisiaj przyjechałem. - odpowiedziałem.
Nagle usiadła koło mnie jakaś roznegliżowana dziewczyna.
- Hej przystojniaku, zatańczymy? - spytała podniecona, przegryzając jeden z palców dłoni.
- Nie. - rzuciłem krótko po czym wstałem i ruszyłem w stronę wyjścia z klubu chowając dłonie do kieszeni.

?

Od Taigi

- Taiga!.... Taiga wstawaj, śniadanie stygnie! - Usłyszałam głos mamy z dołu na co jedynie westchnęłam przykrywając głowę poduszką - Wiem, że jest sobota, ale trzeba jeszcze z psem wyjść!
- Mamo nie krzycz już idę! - Zawołałam siadając na łóżku. Przeciągnęłam się i ziewnęłam patrząc na swoje odbicie w lustrze, roztargane włosy były praktycznie wszędzie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, kiedy na łóżko wpakował się Usui. Niechętnie jednak w końcu wstałam z łóżka, przebierając się od razu w dresy i koszulkę. Zbiegłam na dół skocznym krokiem, siadając na swoim miejscu i od razu zaczynając zjadać swoje tosty, nawet nie minęło 5 minut, kiedy razem z moim towarzyszem polecieliśmy na dwór. Jak zawsze biegliśmy w stronę parku, w sumie oprócz tego i lasu nie ma innych miejsc do pobiegania, niestety miasto za duże nie jest, jednak niczego tutaj nie brakuje. W domu wzięłam długi prysznic, po czym zajęłam się ogarnieniem. Kończąc usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Na wyświetlaczu ujrzałam nie tylko imię mojej przyjaciółki, ale też i jej zdjęcie
- No hej, co tam? - Zaczęłam opierając się o biurko
- Idziemy dzisiaj na imprezę? - Jak zawsze jej głos wyrażał samo szczęście
- Bo ja wiem - Mruknęłam
- No dalej nie daj się prosić, ma iść też Matt i Kas, a wiesz, że zależy na mi imprezie z Mattem, a Kas Cię lubi... i to bardzo - Zachichotała
- Nie przesadzaj - Odpowiedziałam jedynie
- No serio mówię, to jak idziemy? Prooszę - Zaczęła mi marudzić do słuchawki, aż nie dało się tego znieść
- Dobrze, pójdę, ale mi tak nie marudź. Będę czekać przed klubem o 20 - Rozłączyłam się, zanim zdążyła pisnąć radośnie [...] O 19 zaczęłam się ogarniać, krótkie spodenki, koszulka i na to sportowa bluza, na nogi założyłam trampki, jakoś nie miałam dzisiaj ochoty na imprezy, zwłaszcza, że poniedziałek w szkole nie będzie taki łatwy. Tak jak się umówiłyśmy pod klubem byłam o wyznaczonej godzinie, przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Lubiłam Kasa, był spoko jako kolega, jednak tylko jako kolega, jakoś nie widziałam go w roli swojego lubego. Przy barze zauważyłam jakiegoś chłopaka, pierwszy raz go tutaj widziałam, wątpię żeby był z innego miasta, może jakiś nowy?
- Tai idziemy zatańczyć? - Usłyszałam głos Kasa
- Nie dzięki, idę po cole - Wstałam jedynie podchodząc do baru i składając swoje zamówienie
- Kto zamawia na imprezie samą cole? - Usłyszałam nieznajomy głos, odwróciłam głowę w stronę nieznajomego chłopaka
- Ktoś kto na następny dzień ma dużo zajęć - Odpowiedziałam jedynie uśmiechając się lekko

?

Od Kaia

Szykowałem się do puszczania kolejnej piosenki, co jakiś czas spoglądając na ludzi z wytwórni którzy przyglądali mi się przez całą imprezę.
- O w mordę. - usłyszałem nagle głos Olka za sobą.
- Co jest? - spytałem nie odwracając się.
- Lepiej żebyś tego nie widział... - stwierdził.
Wywróciłem oczami, zawsze kiedy tak mówi, chce żeby odwrócił się w jego stronę. Wskazał w jakimś kierunku, zamurowało mnie. Jessa całowała się z Kevinem!
- A to fiut. - warknąłem i ruszyłem na dół.
- Idziesz mu przywalić? - spytał zadowolony.
- Mam lepszy pomysł. Daj kluczyki. - mruknąłem, po chwili trzymałem je już w dłoni.
Wyciągnąłem z bagażnika jego auta kij bejsbolowy i butlę benzyny (Olo często jeździ na ustawki) podszedłem do auta Kevina, pierwsze co zrobiłem to polałem je benzyną po czym zacząłem napieprzać kijem, powybijałem szyby i lusterka, światła i poobijałem blachy. Gdy wszyscy wylecieli z klubu, w tym on na czele, uśmiechnąłem się chamsko po czym wziąłem od kolegi zapałkę i rzuciłem nią w auto przez co to całe się zapaliło.
- To za bzykanie mojej dziewczyny! - krzyknąłem na cały głos.
Nagle nie wiadomo skąd przyjechała policja i zgarnęła nas. [...]
- Ile ty masz lat, chłopcze? - spytał policjant, milczałem. - Wnioskuję, że jesteś niepełnoletni...
- Gratuluję sprytu. - powiedziałem przerywając mu.
- Gdzie twoja matka? Wesz że ta sprawa pójdzie do sądu?
- Ćpa pewnie jak zawsze. - parsknąłem śmiechem. - Mam to gdzieś, nie żałuję, ten palant przynajmniej ma za swoje.
Policjant spojrzał na mnie zrezygnowany po czym wyszedł.

**Kilka dni później**
Nie wieżę! Pierdolony sąd! Już wolałbym iść do poprawczaka, niż u ojca którego praktycznie nie znam! [...] Siedziałem przed domem, aż nie zauważyłem czarnego landrovera.
- Cześć... jestem Scott... jestem... twoim tatą. - powiedział z trudem uśmiechając się.
- Nie zbyt mnie to interesuje. - mruknąłem i wrzuciłem swoje rzeczy do bagażnika, zapakowaliśmy auto na przyczepkę i ruszyliśmy. Założyłem na uszy słuchawki  cały czas patrząc w jeden punkt.

?
© Agata | WS | x x.